zamknij
Fot. Materiały prasowe Hyundai

Koreański model zachorował na klęskę urodzaju! Zainteresowanie elektryczną wersją Hyundaia IONIQ jest na tyle duże, że fabryka nie jest w stanie sprostać zamówieniom. Problemem nie są jednak moce przerobowe zakładu, a… brak baterii. Za małe dostawy akumulatorów zmuszają markę do ograniczenia sprzedaży.

Być może elektryczny Hyundai IONIQ nie jest najpiękniejszym modelem na rynku. Ma jednak serię innych zalet. Spokojnie mieści czterech dorosłych na pokładzie i minimalnie 350 litrów bagażu. Do tego ma 120 koni mechanicznych, osiąga pierwszą setkę w 9,9 sekundy, na jednym ładowaniu pokona nawet 280 kilometrów i kosztuje 157 500 złotych. Kwota i możliwości Hyundaia okazały się na tyle interesujące dla kierowców, że ci zaczęli dość chętnie składać zamówienia na model.

Hyundai IONIQ Electric – baterie winne problemom!

Duże zainteresowanie pojazdem zawsze jest powodem do radości dla producenta motoryzacyjnego. Chyba że ma on jakiś problem z produkcją auta. A problem występuje w przypadku IONIQa Electric. Otóż fabryka z uwagi na ograniczony dostęp do akumulatorów nie jest w stanie produkować dużej ilości egzemplarzy. Skutek? Choć jeszcze nie minęło nawet półroczne, kanadyjski oddział koreańskiej marki już dziś zamknął sprzedaż modeli z roku 2018! Kierowcy zainteresowani elektrykiem muszą zamawiać auta z roku 2019.

Oczywiście deklaracje dotyczące dużego zainteresowania Hyundaiem IONIQ Electric brzmią niezwykle szumnie. Jak jednak duże jest to zainteresowanie w rzeczywistości? Liczby nie wydają się szaleńczo wysokie. W pierwszym kwartale Koreańczycy sprzedali 5527 aut. A to prowadzi do pewnego pytania. Skoro przy takim pułapie pojawiły się pierwsze problemy z dostępnością akumulatorów, co będzie dalej? W końcu trend elektryfikacji zaczyna się dopiero rozpędzać…

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Rolls-Royce zbuduje baterie, które będzie można naładować w kilka minut!
Tagi: akumulatorbaterieHyundaiHyundai IONIQ Electricsamochód elektryczny
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.