zamknij
Fot. Materiały prasowe rFpro

Wypadek Ubera i wypadki Tesli są niestety dość bolesną ceną rozwoju nowoczesnych technologii na rynku motoryzacyjnym. Nie ma jednak innej opcji. Sztuczna technologia musi zostać sprawdzona w realnych warunkach. Inaczej nie da się skontrolować jej działania przed wprowadzeniem rozwiązań na rynek. A może się da? Takiego właśnie zdania jest firma rFpro, która zbudowała właśnie symulator testujący samochody autonomiczne.

W czystej teorii technologia autonomiczna jest sposobem na motoryzację XXI wieku. Pasażer wsiada do samochodu, programuje w systemie nawigacyjnym punkt docelowy, a całą trasę pokonuje za niego komputer sterujący podstawowymi układami w aucie. Teoria niestety dość mocno odbiega od rzeczywistości. W autonomicznej jeździe jest bowiem milion rzeczy, które mogą pójść nie tak podczas podróży. O ile jednak do tej pory wszyscy myśleli, że ewentualne błędy i niedoskonałości trzeba usunąć podczas testów w realnych warunkach, o tyle dziś okazało się, że to wcale nie jest prawdą.

Symulator jazdy – samochód autonomiczny dużo się nauczy!

Brytyjska firma rFpro pochwaliła się właśnie zbudowaniem pierwszego na świecie symulatora jazdy przeznaczonego dla samochodów autonomicznych. Prace nad urządzeniem trwały w sumie trzy lata. Ich wynik jest jednak więcej niż zadowalający. Jest ono bowiem w stanie zasymulować praktycznie wszystkie warunki drogowe. Ponadto imituje sytuacje kryzysowe związane z innymi użytkownikami dróg, a w tym pieszymi, jest w stanie zmieniać warunki pogodowe oraz pozwala na zasymulowanie jazdy zarówno za dnia, jak i w nocy.

rFpro jest niezwykle zmyślny. Za jego sprawą technologia autonomiczna może zostać najpierw sprawdzona w „realnych warunkach”, ale w laboratorium i dopiero później – w wersji dużo bardziej dopracowanej – trafić na publiczne drogi. Co w ten sposób zostanie osiągnięte? Jako że symulator będzie w stanie imitować większość sytuacji nietypowych – z wtargnięciem pieszego na drogę włącznie, twórcy technologii autonomicznej będą w stanie „nauczyć” sztuczną inteligencję reagowania w przypadku zaistnienia takich scenariuszy. To być może przyczyni się do wyższego poziomu bezpieczeństwa podczas testów autopilotów na drogach i pozwoli wyeliminować takie wydarzenia, jak ostatni wypadek Ubera.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Tesla Semi zamiecie rynek? Sprawdzamy czy warto kupić e-ciężarówkę!

Nasza platforma pozwala producentowi samochodów na gruntowne przetestowanie technologii po to, aby uzyskać pełną wiarę w system sterujący przed jego wypuszczeniem na drogi. W końcu hardware pojazdów autonomicznych jest już rozwinięty. Problem dotyczy jednak „mózgu”, który musi podejmować podczas jazdy trudne decyzje. A to wymaga już dalszej pracy.

– powiedział Chris Hoyle – dyrektor techniczny projektu rFpro.

Symulator jazdy pozwoli odzyskać kierowcom zaufanie

Wykorzystanie symulatora jazdy podczas testów samochodów autonomicznych pozwoli na osiągnięcie dwóch celów. Po pierwsze sprawi, że autopiloty trafiające na drogi – czy to w ramach programów testowych, czy w fabrycznie produkowanych autach – staną się mądrzejsze i nie będzie większych zastrzeżeń dotyczących ich funkcjonalności. Po drugie pozwoli zwiększyć poziom zaufania do technologii wśród klientów oraz tym samym podbije sukces rozwiązania.

Jak wygląda przyszłość samochodów autonomicznych zdaniem analityków? Pracownicy Centrum Badań Motoryzacyjnych w Stanach Zjednoczonych nie mają wątpliwości, że na razie nie będzie mowy o mocnej popularyzacji rozwiązania. Dotyczy to nie tylko końca drugiej dekady XXI wieku, ale także i trzeciej dekady. Ruch na rynku powinien zacząć zwiększać się dopiero w perspektywie 20 lat. O ile w roku 2030 tylko 4 proc. pojazdów eksploatowanych na świecie powinno korzystać z autopilota, o tyle już w roku 2040 odsetek może wynieść nawet 25 proc.

Tagi: autopilotsamochód autonomicznysymulatorteslaUber
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.