zamknij
PO GODZINACH

Top 10: Super fajne i super tandetne auta z filmów sci-fi. Zobaczcie kosmiczną listę!

Science fiction to jeden z tych gatunków filmowych, w których scenarzysta i reżyser mogą się pobawić w wizjonerów. Mają możliwość niemalże dowolnego kreowania rzeczywistości. I dotyczy to nie tylko postaci czy scenerii, ale często też środków transportu. Dziś postanowiłem przejrzeć leksykon najbardziej znanych produkcji z serii sci-fi. W kadrach każdej z nich poszukiwałem jednak nie nowoczesnych rozwiązań, a bardziej nietuzinkowych aut. Na podstawie obserwacji stworzyłem listę pojazdów, które są super fajne i zasługują na uwagę oraz takich, w przypadku których fantastyka naukowa przybrała formę dość tandetną.

Zacznijmy może zatem od tej gorszej kategorii. Jakie są zatem najgorsze samochody z filmów science fiction? Zobaczcie pięć propozycji.

K.I.T.T. – „Nieustraszony”

Choć David Hasselhoff zwracał na siebie uwagę za sprawą bujnej, lokowanej fryzury. dużych, ciemnych okularów i postawnej sylwetki, tak naprawdę największą gwiazdą serialu „Nieustraszony” okazał się jego motoryzacyjny towarzysz. K.I.T.T. był jedną z pierwszych wariacji na temat sztucznej inteligencji stosowanej w samochodach. A jako że pojawił się w serialu sci-fi, potrafił naprawdę wiele. Dla przykładu Michael Knight komunikował się z czarnym coupe za pomocą zegarka, auto mogło skanować budynki w poszukiwaniu ludzi czy dość dobrze opanowało autonomiczną jazdę. Jeżeli o jeździe już mowa, model był napędzany – uwaga! – silnikiem turboodrzutowym ze zmodyfikowanym turbodopalaczem oraz ośmiobiegową skrzynią.

kitt, k.i.t.t., nieustraszony, knight rider
Fot. Materiały Imcdb.org

Skoro K.I.T.T. jest tak zdolny, a do tego czasami potrafił opowiedzieć naprawdę śmieszny dowcip, czemu zatem trafił na listę tandetnych pojazdów? Przede wszystkim dlatego, że w latach osiemdziesiątych Amerykanie nie potrafili zbudować dobrego coupe. Pontiac Trans AM – model, na którym K.I.T.T. był wzorowany – ma przesadnie majestatyczne nadwozie, zbyt miękkie zawieszenie i głuchy układ kierowniczy. Czy twórcy „Nieustraszonego” naprawdę myśleli, że zakamuflują te wszystkie braki za sprawą światełka w przedniej części nadwozia i błyszczących, czarnych kołpaków?

DeLorean DMC-12 – „Powrót do przyszłości”

„Powrót do przyszłości” bez wątpienia jest jednym z filmów, które absolutnie każdy maniak prędkości zobaczyć musi. Jego fabuła jest dość prosta. Szalony doktor wystylizowany nieco na Einsteina zbudował samochód, który pozwala na podróżowanie w czasie. Twórcy filmu nie zadali sobie tyle trudu, aby specjalnie na potrzeby produkcji stworzyć własne auto. Wybrali jeden z modeli seryjnie produkowanych, a następnie ucharakteryzowali go tak, aby wpisywał się w opowiadaną w kolejnych kadrach historię. A wybór padł na DeLorean DMC-12, którego reżyser kazał przybrać serią niechlujnie zamontowanych kabli oraz dwoma metalowymi i kwadratowymi wiaderkami z tyłu.

DeLorean dmc-12, delorean, back to the future, powrót do przyszłości
Fot. Materiały Imcdb.org

Czemu uważam ze DeLorean jest niefajny? Głównie z uwagi na pomyloną konstrukcję samego samochodu. To model, który miał karoserię zaprojektowaną przez Giugiaro, a zawieszenie przez Lotusa. Poza tym był produkowany w Irlandii Północnej, miał drzwi unoszone do góry jak Lambo oraz blisko 3-litrowy silnik opracowany przez Renault, Peugeota i Volvo. Mimo iż wkład w historię DeLoreana DMC-12 ma tyle znanych do dziś firm, coupe okazało się dziejową porażką. Miało zaporową cenę, przez co sprzedano tylko 8583 sztuki.

Auto przyszłości – „Strażnik czasu”

„Strażnik czasu” to stary dobry film akcji z elementami science fiction, w którym zagrał nikt inny jak sam Jean-Claude Van Damme. Belgijski aktor daje najlepszą gwarancję całej serii efektownych kopów z półobrotu i kilku szpagatów. Jednak nie sztuczki wygimnastykowanego karateki tym razem skupiły moją szczególną uwagę, a naprawdę beznadziejne samochody przyszłości.

strażnik czasu, samochód, auto
Fot. Materiały Imcdb.org

Film miał premierę w roku 1994. Akcja dzieje się jednak dekadę później. Przekroczenie magicznej granicy XXI wieku oznacza nie tylko podróże w czasie, ale też na siłę nowoczesne auta. Pojazdy wyglądają tak, jakby zostały zbudowane z klocków Lego przez znudzonego 5-latka w sobotnie popołudnie. Kwadratowe nadwozie z plastikową karoserią jest pozbawione jakichkolwiek szyb, ale też i finezji, wyrafinowania czy nawet charakteru. Dobrze, że historia opisana w fabule nie sprawdziła się 14 lat temu. To oznaczałoby koniec pasji motoryzacyjnej.

GM Ultralite – „Człowiek demolka”

„Człowiek demolka” to mówiąc prostym językiem opowieść o walce dobra ze złem, która została przeniesiona w realia roku 2032. Policjant znany ze stosowania nieregulaminowych metod grany przez Sylwestra Stallone musi schwytać i unieszkodliwić złoczyńcę, w rolę którego wcielił się Wesley Snipes. Tłem historii jest oczywiście przyszłość, a przyszłość nie byłaby pełna, gdyby nie ultranowoczesny samochód.

gm ultralite, ultralite, general motors
Fot. Materiały prasowe GM

Na planie filmu „Człowiek demolka” pojawił się koncept opracowany przez General Motors o nazwie Ultralite. Pojazd powstał w roku 1992. Miał nowatorskie na tamte czasy nadwozie, niskoemisyjny silnik i zaawansowane materiały wykończeniowe. W tym samym czasie wyglądał dość beznamiętnie. Kołpak przedniego koła wyglądał jak pokrywa kosza na śmieci, siedzenia przypominają te stosowane dziś w warszawskim metrze, podczas gdy centralna część koła kierownicy jest obita prążkowanym i mało nowoczesnym materiałem. W filmie pojawił się tak naprawdę tylko jeden jasny punkt. Mowa oczywiście o pięknej porucznik Leninie Huxley granej przez Sandrę Bullock.

Cadillac Ambulance Ecto-1 – „Pogromcy duchów”

Dziś bardzo ciężko powiedzieć czemu twórcy filmu „Pogromcy duchów” zdecydowali się akurat na Cadillaca Ambulance. Być może auto zbudowanie w roku 1959 było po prostu tanie w momencie kręcenia filmu. To jednak w żaden sposób nie dodawało mu uroku. Najlepszym elementem Cadillaca zdecydowanie jest przód oraz dwa wielkie skrzydła w tylnej części nadwozia. Pas przedni dosłownie ocieka chromem i przywodzi na myśl amerykańską klasykę.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Cennik Lexusa LC - grand tourer na światowym poziomie
cadillac ambulance, ecto-1
Fot. Materiały Imcdb.org

Co w aucie trzeba uznać za tandetne? Przede wszystkim masę sprzętów do łapania duchów, która została umieszczona na dachu. Twórcy filmu prawdopodobnie chcieli, aby w ten sposób Cadillac wyglądał bardziej realistycznie. W zamian prezentuje się jak samochód, którym ktoś postanowił wywieźć na śmietnisko wszystkie niepotrzebne graty, jakie znalazł w piwnicy lub garażu. Auto ma jednak jeszcze jedną wadę. Jest komfortowe, ale też nie nadaje się do szybkich manewrów. W zakrętach buja się jak statek podczas sztormu, co zresztą widać było w filmie.

Po złej informacji naszedł czas na dobrą. Oto lista super fajnych samochodów z filmów science fiction.

Bumblebee – „Transformers”

Bumblebee nie był najbardziej wygadanym z Transformersów – bo właściwie nie odzywał się wcale. Nie brakowało mu jednak ani woli walki, ani tym bardziej motoryzacyjnej wyobraźni. Jako jeden z nielicznych mógł skanować inne auta i przyjmować ich formę. Bumblebee trafia w ręce głównego bohatera Sama w postaci Camaro z roku 1977. Podczas jazdy wypatruje jednak nowy model Chevroleta. Z wielkimi felgami, żółtą karoserią i ryczącym silnikiem. Chyba nie trzeba tłumaczyć co stało się dalej…

Chevrolet Camaro, Bulmbelbee, chevrolet, camaro
Fot. Materiały prasowe Chevrolet

Unikalna umiejętność Bumblebee sprawia, że byłby on wyśnionym samochodem dla każdego maniaka prędkości. Bo kto by nie chciał dziś jeździć Camaro, jutro Maserati, a pojutrze chociażby Veyronem. Motoryzacyjny świat wreszcie mógłby stanąć otworem i to bez posiadania obrzydliwej ilości gotówki. Można się rozmarzyć…

Nissan GT-R – „Elizjum”

Film „Elizjum” z roku 2013 zebrał prawdziwą plejadę gwiazd. Wystąpił w nim Matt Damon, Jodie Foster i oczywiście Nissan GT-R. Coupe stanowi jeden z większych fenomenów w tej stawce. Czemu? Akcja filmu dzieje się w roku 2154. A to oznacza, że Nissan już dawno skończył 140 lat. Solidna, japońska robota? Wszystko na to wskazuje, szczególnie że GT-R jest w stanie ogólnym bardzo dobrym.

nissan gt-r, nissan, gt-r
Fot. Materiały Imcdb.org

Oczywiście Nissan GT-R jest nieco zmodyfikowany. Zmiany dotyczyły jednak montażu pancernych blach na nadwoziu, krat na szybach oraz szperaczy na dachu. Reszta została w pełni fabryczna. Czemu? Matt Damon musiał najwyraźniej dość do wniosku, że technologia z początku XXI wieku, w którą auto zostało wyposażone w fabryce, jest wystarczająco kosmiczna. I nie są to wyłącznie żarty! Kabina pasażerska coupe jest tak elektroniczna, że jak w domu poczuje się w niej fan Play Station, silnik jakimś cudem produkuje blisko 560 koni mechanicznych, a napęd 4×4 przenosi je na asfalt, podczas gdy skrzynia biegów jest przypisana do konkretnego silnika. Nie da się jej przełożyć do innego modelu.

M577 APC – „Obcy – decydujące starcie”

Jeżeli jesteś w stanie wyobrazić sobie samochód, na pokładzie którego mógłbyś udać się w wyprawę w celu podbicia świata, z pewnością oczami wyobraźni zobaczysz coś na kształt M577 APC. 28-tonowy Armored Personnel Carrier ma tytanowe nadwozie, dwie, 20-milimetrowe armaty oraz 6-megawatowy laser plazmowy. Auto pojawiło się w filmie „Obcy – decydujące starcie”, w którym mieszkańcy ziemi wykorzystywali go do obrony przed najeźdźcami z kosmosu.

M577 apc, Armored Personnel Carrier
Fot. Materiały Imcdb.org

Oczywiście M577 APC nie był w stanie odeprzeć ataku obcych. Tak naprawdę nikt i nic poza Sigourney Weaver nie było w stanie tego zrobić. Mimo wszystko pojazd na stałe zapisał się w pamięci kinomaniaków. Wiecie jednak jaka jest największa tajemnica tego złowrogiego osiłka? Pod nadwoziem zmodyfikowanym na potrzeby filmu ukrywa się 72-tonowy ciągnik służący do… holowania samolotów na lotniskach!

Lexus 2054 – „Raport mniejszości”

2054 to niezbyt dobra nazwa dla samochodu typu coupe. Japończycy mogli wysilić się nieco bardziej. Na szczęście mocno przyłożyli się do prac nad stylizacją. Obłe nadwozie wygląda i dynamicznie, i futurystycznie. Świetnie prezentują się też ogromne koła szczelnie wypełniające nadkola czy przednie błotniki wiszące w połowie w powietrzu. Coupe wygląda innowacyjnie, ale nie jest zbyt duże. Na szczęście jego filmowy kierowca – Tom Cruise nie potrzebuje nadmiernej ilości przestrzeni na nogi.

Lexus 2054, lexus, 2054, raport mniejszości
Fot. Materiały prasowe Lexus

Lexus jest znany z technologii. Nie inaczej stało się i tym razem. Napęd auta pochodzi z silnika elektrycznego zasilanego ogniwem paliwowym. Poza tym 2054 jest w stanie poruszać się w trybie autonomicznym i zamiast alarmu otrzymał serię zabezpieczeń biometrycznych. Samochód studyjny był specjalnie zaprojektowany do filmu „Raport mniejszości”. Za możliwość jego eksponowania na ekranie marka zapłaciła 5 milionów dolarów.

Batmobil – „Batman”

Na początek muszę zgłosić jedno zastrzeżenie do tego auta. Najbardziej nie podoba mi się sposób wykończenia nadwozia. Czarny materiał przypomina nieco lateks, który dużo bardziej niż z Batmanem kojarzy się z domami uciech. Na szczęście na tym moje uwagi się kończą. Samochód wygląda mrocznie i w czystej teorii jest napędzany silnikiem odrzutowym. W rzeczywistości ponoć coupe posiadało pod maską 5,7-litrową V-ósemkę z Chevroleta Impali. Na Impali też cała konstrukcja została oparta.

batmobil, batman, 1989
Fot. Materiały Imcdb.org

Cechą charakterystyczną Batmobilu z końca lat osiemdziesiątych jest prawdziwie majestatyczne nadwozie! Długa i obła karoseria prezentuje się powalająco i tak właściwie utrudni życie kierowcy tylko i wyłącznie w jednym przypadku. Podczas parkowania! W kabinie pasażerskiej zostało przygotowane miejsce dla dwóch osób. Kokpit był prawdopodobnie inspirowany rozwiązaniami znanymi z samolotów oraz standardem jest… napęd CD. Poza tym auto rozumie polecenia głosowe i może się samodzielnie diagnozować w razie pojawienia się uszkodzeń.

Tagi: CadillacChevroletfilm sci-fiLexusNissansamochód
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.