zamknij
Fot. Materiały Osenat

Nietrudno znaleźć w sieci przykłady samochodów klasycznych, które na aukcjach sprzedają się za bajońskie sumy! Jako że ich właściciele zbijają majątek, pokusa zainwestowania w stare auto wśród kierowców posiadających oszczędności staje się coraz wyższa. Czy jednak warto? Dziś postanowiliśmy zająć się rynkiem pojazdów klasycznych. Sprawdziliśmy jak zarobić na sprzedaży legend motoryzacji i postaraliśmy się wskazać kilka typów, które w przyszłości mogą przynieść nabywcy sporą stopę zwrotu.

Przykładów aukcji, które kończą się bajońskimi sumami nie brakuje. A dobry przykład stanowi chociażby Citroen 2CV, który zaledwie kilka dni temu znalazł nowego nabywcę za 75 600 euro. W przeliczeniu daje to sumę na poziomie 313 740 złotych. To kwota pozwalająca na zakup fabrycznie nowego BMW X5 z dieslem pod maską i kilkoma dodatkami. 2CV nie jest autem specjalnie rzadkim. W sumie powstało przeszło 5 milionów egzemplarzy. Co tak wyjątkowego było zatem w tym egzemplarzu? Na pierwszy rzut oka zdecydowanie nie powala na kolana. Nie jest w stanie idealnym i ma co najmniej parę rzeczy, które można byłoby w nim poprawić.

Prawdziwy majątek! 2CV sprzedany za ponad 300 tysięcy!

Absolutnie unikalna jest jednak jego historia. To model pochodzący z pierwszego roku produkcji 2CV. To oznacza, że auto ma 69 lat, ale nadal jest na chodzie! Co więcej, w pierwszym roku produkcji Francuzi zbudowali mniej więcej 900 egzemplarzy. Ten konkretny ma numer nadwozia 458. Najdroższy w historii, fabryczny Citroen 2CV może stanowić zachętę dla wszystkich tych, którzy chcieliby zacząć zarabiać na samochodach klasycznych. Jak jednak to zrobić, aby inwestycja okazała się trafiona? Przede wszystkim warto wybierać odpowiednie samochody. A tutaj lista może być już naprawdę długa.

Citroen 2CV, Citroen, 2CV, Citroen 2CV 1949
Fot. Materiały Osenat

Na pierwszy ogień weźmy Mercedesa. Zadbany model z Niemiec odrestaurowany oryginalnymi częściami będzie zdecydowanie stabilną inwestycją. Auta te – bez względu na fakt czy mówimy o modelu W110, W111 czy 230 SL – trzymają wartość i trzymać będą. Niestety mają pewną wadę. Są drogie w zakupie! Za „Pagodę” w przyzwoitym stanie pochodzącą z pierwszej połowy lat sześćdziesiątych trzeba zapłacić w Niemczech od 45 do 55 tysięcy euro. Jeżeli jednak nowy właściciel poświęci jej nieco uwagi, a do tego własnymi rękami doprowadzi ją do stanu idealnego, będzie mógł liczyć na sporą stopę zwrotu. W Polsce za idealny egzemplarz trzeba bowiem zapłacić nawet 120 tysięcy euro!

Mercedes 230 SL – legendarna pagoda z pewną przyszłością

Oczywiście osiągnięcie tak wysokiej ceny w przypadku Mercedesa 230 SL wymaga pamiętania o kilku czynnikach. A pierwszym i podstawowym są oryginalne części zamienne. Niemcy do tej pory sprzedają mechanizmy do swoich klasyków. Ich sklep jest pełen kilkudziesięcioletnich rarytasów. Wszystkie ona mają jednak swoją cenę. I ta bez wątpienia nie jest niska. Dla przykładu wężyk hydrauliczny do Mercedesa Grossera potrafi kosztować 2900 złotych! Na inwestycji w klaska ze Stuttgartu da się zatem zarobić. Najpierw trzeba jednak też sporo zainwestować.

Dużo mniej prestiżową, ale również dochodową opcję podsuwają kierowcom wschodni sąsiedzi. Mowa o terenówce z krwi i kości GAZ-69. O ile jeszcze na początku nowego millenium auta te były skazywane przez właścicieli na zapomnienie, dziś powracają w wielkim stylu. Za GAZ-a w dobrym stanie sprzedający może dostać nawet 10 tysięcy euro. A to ponad 40 tysięcy złotych. Cena auta z czasem może dodatkowo rosnąć, a wszystko dlatego że modeli nadających się do bezproblemowej eksploatacji i przedstawiających wartość jest coraz mniej.

Radziecki, ale z pewnością nie złom!

GAZ-69 daje dużo mniejszą stopę zwrotu od Mercedesa. Ma jednak inną zaletę. Wymaga dużo mniejszego wkładu własnego. Zaniedbane egzemplarze terenówki można jeszcze dziś kupić w cenie złomu. A ich restaurowanie wymaga głównie… dużej ilości czasu. Technologia wykorzystana do budowy GAZ-a pochodzi prawdopodobnie jeszcze z lat trzydziestych i jest spartańsko prosta. W efekcie praktycznie każdy element konstrukcji właściciel może zregenerować przy użyciu standardowych narzędzi w zaciszu własnego garażu. Oczywiście być może auto odrestaurowane domowymi sposobami nie osiągnie ceny 10 tysięcy euro. Mimo wszystko stopa zwrotu powinna być duża.

https://mobile.de/242CVQ

Fiat 500 – uśmiech podszyty słońcem Italii

Gdzie jeszcze poszukiwać klasyków? Czasami w totalnym mainstreamie rynku motoryzacyjnego i wolumenowych modelach. Dobrym przykładem jest Fiat 500. Klasyk zaprezentowany pod koniec lat pięćdziesiątych zmotoryzował powojenne Włochy. Dodatkowo za sprawą sympatycznej twarzy i niezwykle zgrabnej formy wszedł do panteonu najbardziej legendarnych modeli na świecie. Pięćsetka bez wątpienia ma duszę. Bez wątpienia też jej ceny rosną z każdego roku na rok. To może być zatem ostatni moment na zakup zadbanego egzemplarza z lat sześćdziesiątych w rozsądnej cenie. Jak rozsądnej? Za auto w dobrym stanie we Włoszech trzeba zapłacić mniej niż 4 tysiące euro – to mniej więcej 16,5 tysiąca złotych.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  TOP10: najlepsze Mercedesy wszech czasów
https://mobile.de/242CVS

Szukając materiałów do tego tekstu zobaczyłem wiele ofert sprzedaży samochodowych klasyków. To auto zwróciło jednak moją szczególną uwagę. Mowa o pomarańczowym Citroenie Mehari. Zgoda, szalony kabriolet z Francji nie był najtańszy. Kosztował 4 900 euro – to daje kwotę przeszło 20 tysięcy złotych. Z drugiej strony był zachowany przyzwoicie oraz ma jeszcze trzy zalety. Po pierwsze jest naprawdę niszowy. Citroen produkował Mehari od roku 1968 do 1987. W tym czasie powstały tylko 144 953 egzemplarze, z których zdecydowana większość pewnie zalega już na złomie.

Citroen Mehari – rzadki model kojarzony z żandarmem

Po drugie pomimo niszowości, Mehari jest samochodem wysoko rozpoznawalnym. A wszystko za sprawą charakterystycznej formy i szeroko pojętej przygody z filmem. Citroen z otwartym dachem stał się m.in. jedną z motoryzacyjnych gwiazd serii filmów „Żandarm z Saint Tropez”, w których występował niezapomniany Louis de Funes. Po trzecie Mehari jest dość łatwy w odnowieniu. W zasadzie nie brakuje części zamiennych, są one stosunkowo łatwo dostępne i do tego nie mają mocno wygórowanych cen.

https://mobile.de/242CVT

Czy zakup samochodu klasycznego może się stać sposobem na szybki biznes? Z całą pewnością tak, jednak pod pewnym warunkiem. Trzeba poświęcić się temu w całości. Aby móc dobrze zarobić na szybkiej sprzedaży starych aut, należy doskonale wiedzieć co dzieje się na rynku klasyków. Trzeba śledzić ogłoszenia polskie i zagraniczne oraz dość szybko reagować na pojawiające się oferty. Absolutnym must have jest też znajomość trendów cenowych, umiejętność oceny stanu pojazdu czy wiedza dotycząca punktów dostępu do części zamiennych. Niestety przy tak szerokim zakresie wymogów, praca ta nigdy nie będzie dodatkową. To musi być zajęcie pełnoetatowe.

To inwestowanie, ale też i… pasja!

Jeżeli samochody klasyczne mają być pasją, a przy okazji sposobem na dodatkowy zarobek, lepiej potraktować je jako inwestycję długofalową. Wystarczy znaleźć wyjątkowy egzemplarz, który jest w co najmniej dobrym stanie. Następnie warto zainwestować w jego dopieszczenie trochę wolnego czasu oraz cieszyć się przez kilka lat sporadycznymi wyjazdami z ciepłego i suchego garażu. W końcu pojawi się na horyzoncie moment, który właściciel sprzeda auto z zyskiem. Sprzedaż będzie jednak wymagać cierpliwości. Klasyki to sztampowy przykład samochodów, na które po prostu trzeba znaleźć amatora!

Podczas poszukiwania starego pojazdu idealnego na inwestycję, należy kierować się czymś więcej niż wyłącznie jego stanem technicznym. Przede wszystkim trzeba najpierw mocno wgryźć się w temat. Jeżeli kupujący zawsze marzył o starym Mercedesie, powinien wnikliwie przejrzeć polskie i zagraniczne fora marki. To tam znajdzie informację na temat tego, które modele są szczególnie pożądane i które na przestrzeni kilku lat mogą wyłącznie zyskać na wartości.

Generalnie najlepiej w roli inwestycji sprawdzą się wersje, który powstało mało, albo których z różnych przyczyn zostało mało. Nic tak bowiem nie winduje ceny klasyka jak ograniczona seria. Ale zasada ta nie jest wiążąca w każdym przypadku. W końcu rynek klasyków jest stosunkowo mało przewidywalny, a powodzenie inwestycji i skala stopy zwrotu zależy od szeregu czynników. Wśród nich warto wymienić chociażby stan techniczny, stopień wykorzystania oryginalnych części czy nawet historię konkretnego egzemplarza.

Zakup klasyka – to jak z tą inwestycją?

Należy pamiętać o tym, że zakup klasyka to nie tylko przywileje, ale i obowiązki. Auto, które ma kilkadziesiąt lat wymaga i odpowiedniego środowiska, i odpowiedniej uwagi. Należy je regularnie dopieszczać i bez zbędnej zwłoki przeprowadzać wszystkie remonty. Poza tym powinno być przechowywane w ciepłym i suchym garażu, a na przejażdżki najlepiej pozwalać sobie wyłącznie w czasie dobrej pogody. Co z modyfikowaniem? Lepiej nie unowocześniać klasyka. Najlepiej będzie bowiem trzymał wartość w momencie, w którym pozostanie w maksymalnie oryginalnym stanie.

Wybór właściwego modelu i zastosowanie się do powyższych zasad sprawi, że zakup klasyka będzie oznaczać dla kierowcy dwie rzeczy. Po pierwsze trwającą od kilkunastu miesięcy do kilku lat przygodę z samochodem, który ma duszę i jest czymś więcej niż tylko środkiem transportu. Po drugie pozwoli na dobre zainwestowanie pieniędzy i osiągnięcie sporej stopy zwrotu.

Tagi: CitroënFiatGAZklasyki w które warto inwestowaćmercedeszakup klasyka
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.