zamknij
Fot. Materiały prasowe Toyota

Panele słoneczne zamontowane na dachu przestają być czymś wyjątkowym w eko-segmencie na rynku motoryzacyjnym. Producenci motoryzacyjni zaczynają się zatem zastanawiać jak zwiększyć skuteczność ich pracy. I pojawił się pewien pomysł. Nawigacja satelitarna będzie wiedziała jak na poszczególnych ulicach operuje słońce. Dzięki temu zaplanuje trasę tak, żeby to cały czas świeciło wprost na ogniwa!

Rozwój ekologicznych technologii na rynku motoryzacyjnym dziś stał się już faktem. A wszystko zaczęło się pod koniec lat dziewięćdziesiątych za sprawą nieśmiałej premiery pierwszego samochodu hybrydowego. Choć w roku 1996 nikt nie wierzył w komercyjny sukces napędu spalinowo-elektrycznego, zrewolucjonizował on motoryzację. A teraz idea ta zaczyna wchodzić w kolejne stadium. Coraz większą popularnością cieszą się samochody hybrydowe wyposażone w technologię plug-in. Na pokładzie zamontowany jest większy akumulator, który w warunkach codziennej eksploatacji i na ograniczonym dystansie pozwala na jazdę wyłącznie na sile prądu.

Energia hamowania i słoneczna – najbardziej ekologiczne źródła!

W dobie popularyzacji napędów hybrydowych typu plug-in kluczowym pojęciem staje się ładowanie baterii. W jaki sposób współczesne modele aut uzupełniają pokładowe zapasy energii? Przede wszystkim podczas ładowania z gniazdka, ewentualnie po podłączeniu pojazdu do specjalnej stacji. Dodatkowo ekologiczne samochody są w stanie odzyskiwać energię podczas hamowania, a nawet czerpać ją wprost ze słońca. Panele słoneczne stają się powoli standardem na rynku hybryd plug-in i aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć na przykład najnowszego Priusa.

Ogniwa słoneczne zamontowane na dachu samochodu z całą pewnością prezentują się świetnie, stanowią wyśmienity gadżet i przynoszą jakiś skutek. Nie jest to jednak skutek zasadniczy. Panele dziś są w stanie wyprodukować w ciągu dnia ilość energii pozwalającą na pokonanie maksymalnie 5 kilometrów – tak przynajmniej jest w przypadku nowego Priusa. Zdaniem Japończyków pokrycie fotoczułymi ogniwami całego nadwozia byłoby w stanie wydłużyć ten dystans zaledwie dwukrotnie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Opel w rękach PSA - Francuzi szykują się do ofensywy

To jednak nie zmienia faktu, że inżynierowie postanowili wycisnąć z rozwiązania tyle energii, ile tylko się da. W jaki sposób? A przy pomocy nawigacji satelitarnej! Toyota opatentowała właśnie rozwiązanie łączące w sobie inteligentną mapę, z systemem analizy informacji o pogodzie oraz zestawem sensorów, które stale monitorują sytuację wokoło pojazdu. Dzięki temu pokładowy pilot będzie w stanie zaplanować trasę przejazdu auta w taki sposób, aby jego dach przez maksymalnie dużą ilość czasu był poddany ekspozycji słonecznej – unikając tym samym np. cienia tworzonego przez drzewa. Według patentu system przyszłościowo mógłby również dostosowywać stopień nachylenia paneli do stopnia pod którym świeci słońce!

Hybrydy plug-in – ogniwa słoneczne bardziej efektywne

Patent stworzony przez Toyotę jest wyjątkowo zmyślny. Z uwagi na ograniczoną możliwość produkcji energii elektrycznej przez panele słoneczne może powodować jednak zadanie zasadniczego pytania: po co to wszystko? Po pierwsze po to, że w teorii dystans 5 kilometrów nie wydaje się być zasadniczym. Mimo wszystko czasami może zadecydować o tym, czy kierowcy uda się pokonać całą podróż wyłącznie na zasilaniu elektrycznym. Po drugie energia słoneczna jest energią całkowicie darmową i bezemisyjną, która bez ogniw zostałaby zmarnowana. A marnowanie jest wrogiem ekologii.

Po trzecie zmyślny system jest świetnym gadżetem. A jak bardzo by od tego nie uciekać, nawet samochodom ekologicznym są potrzebne rozwiązania, które staną się zabawką w rękach kierowcy. Te sprawiają bowiem, że Prius czy konstrukcje jemu podobne przestają być po prostu maksymalnie oszczędnymi i do granic nudnymi wozidełkami, a stają się fajnymi autami.

Tagi: Hybrydahybryda plug-inogniwa słonecznepanele słoneczne
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.