zamknij
AKTUALNOŚCI

Cennik Lexusa LS – luksusowy prom kosmiczny z Japonii!

Fot. Materiały prasowe Lexus

Lexus doskonale wie jak zaskoczyć kierowców. I choć teoretycznie funkcjonuje w popularnej części segmentu premium, tak naprawdę od zawsze idzie własną drogą. A unikanie schematów utartych przez dyktat niemieckich producentów widać chociażby w konstrukcji nowej limuzyny. Przejrzymy dziś cennik Lexusa LS. Jakie ciekawostki można z niego wyczytać? Tak, auto oczywiście jest drogie, jednak nie na tle konkurencji.

Nie trzeba długo wczytywać się w cennik Lexusa LS, aby zorientować się, że wersja bazowa auta została wyposażona w silnik hybrydowy! Ten stanowi połączenie 3,5-litrowej V-szóstki i agregatu elektrycznego, daje w sumie 359 koni mechanicznych, przenosi moc za pomocą systemu 4×4 E-FOUR i rozpędza limuzynę do pierwszej setki w 5,5 sekundy. Wyrafinowany charakter i obecność w segmencie F sprawiają, że najtańszy LS wcale nie jest taki tani. Za auto należy zapłacić bowiem 490 tysięcy złotych. W zamian kupujący może liczyć na naprawdę imponujący standard.

cennik Lexusa LS
Fot. Materiały prasowe Lexus

Cennik Lexusa LS – luksus w standardzie

W wersji Elegance kupujący nie musi dopłacać m.in. wentylowane przednie fotele, dwupłaszczyznową regulację odcinka lędźwiowego przednich siedzisk, aktywny tempomat, podgrzewaną kierownicę, system rozmrażania wycieraczek, tapicerkę ze skóry naturalnej, 20-calowe felgi aluminiowe oraz system multimedialny posiadający 12,3-calowy ekran, 12 głośników i nawigację satelitarną. Lexus przyzwyczaił kierowców do jeszcze jednego. Standardem jest też bogaty pakiet systemów bezpieczeństwa.

Na pokładzie każdego Lexusa LS znaleźć można asystenta martwego pola, znaków drogowych, pasa ruchu oraz świateł drogowych i wycieraczek. Poza tym limuzyna automatycznie koryguje sztywność amortyzacji, doświetla zakręty, monitoruje ruch poprzeczny za pojazdem oraz wykrywa pieszych i jest w stanie samodzielnie uniknąć kolizji z nimi. Bez dopłaty Japończycy dorzucają jeszcze ochronę przeciwuderzeniową i aktywną pokrywę silnika.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Niemieccy producenci dogadali się. Będzie modyfikacja diesli
Lexus LS, Lexus, LS
Fot. Materiały prasowe Lexus

Nie byłoby współczesnego Lexusa bez napędu hybrydowego. Kierowcy kupujący model LS otrzymują jednak wybór. Zamiast hybrydy mogą wybrać wersję LS 500. W tym przypadku pod majestatyczną maską limuzyny nadal pracuje 3,5-litrowa V-szóstka i napęd nadal jest przenoszony na cztery koła. Nie jest jednak wspomagana elektrykiem i okazuje się dużo mocniejsza. Motor generuje 420 koni mechanicznych. Dzięki temu jest w stanie przyspieszyć do pierwszej setki w 4,7 sekundy – 0,8 sekundy szybciej od hybrydy.

Najbogatsza wersja? LS Omotenashi za 800 tysięcy!

Wyposażenie wersji standardowej wydaje się być wyjątkowo bogate. Stanowi jednak dopiero zapowiedź tego, co czeka na prowadzącego w modelu topowym. W pakiecie Omotenashi zawieszenie jest pneumatyczne, z tylnej kanapy robi się dosłownie przedział pierwszej klasy linii lotniczych Emirates, klimatyzacja jest i automatyczna, i czterostrefowa, pasażerowie drugiego rządu siedzeń mają do dyspozycji napęd DVD, a dźwięk do kabiny dostarcza system radiowy Mark Levinson posiadający 24 głośniki. Ile kosztuje całość? Tak skomponowane auto wyposażone w motor wyłącznie benzynowy zostanie wycenione na blisko 800 tysięcy złotych.

Cennik Lexusa LS choć wydaje się abstrakcyjny dla właściciela hatchbacka segmentu C, w segmencie F nie poraża kwotami. Wręcz można pokusić się o stwierdzenie, że sumy ustalone przez japońską markę wypadają dość atrakcyjnie. Przykład? Ceny Mercedesów klasy S zaczynają się co prawda od 411 597 złotych. Model odpowiadający Lexusowi LS 500h Elegance będzie jednak kosztować już przeszło 500 tysięcy. Ponad pół miliona należy zapłacić też za BMW 740i, które poziomem wyposażenia dorówna limuzynie z Japonii.

Tagi: LexusLexus LSsegment F
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.