zamknij
Fot. Danvolks99 - Pixabay.com

Dane brytyjskiej organizacji Driver and Vehicle Standards Agency są delikatnie mówiąc niepokojące. Jej zdaniem bardzo wiele samochodów nie pojawia się w serwisie na naprawach wymaganych przez akcje serwisowe. To rodzi oczywiste zagrożenie dla bezpieczeństwa podróżujących nim pasażerów. Jak duża jest skala zjawiska? W samej Wielkiej Brytanii sprawa może dotyczyć prawie 2,4 miliona pojazdów.

Samochody popularne są produktami tworzonymi masowo. Niestety może się zatem zdarzyć tak, że do procesu produkcyjnego wkradnie się błąd. Ten może dotyczyć wadliwego montażu, ewentualnie części, która nie spełnia wymogów homologacyjnych. Co wtedy? Jeżeli firma wykryje nieprawidłowość, ma obowiązek zorganizowania akcji serwisowej. Na jej mocy wszystkie pojazdy dotknięte wadą są wzywane do autoryzowanych stacji, gdzie nieodpłatnie przejdą wymianę uszkodzonego mechanizmu.

Unikanie akcji serwisowych – producenci napotykają problemy

System organizowania i przeprowadzania akcji serwisowych brzmi dość intuicyjnie. Pojawiają się w nim jednak pewne luki. A za ich sprawą producentom nie zawsze udaje się namierzyć wszystkie pojazdy dotknięte wadą. Jak to? Może to wynikać z szeregu czynników. Po pierwsze mowa o zmianie właściciela. Bardzo ciężko może być producentowi bezpośrednio skontaktować się z drugim czy trzecim posiadaczem auta. Po drugie problem może się pojawić w sytuacji, w której samochód zniknął z pola widzenia autoryzowanych stacji obsługi.

O ile o luce w realizacji akcji naprawczych od lat zdawali sobie sprawę wszyscy, o tyle nikt jeszcze nie zastanawiał się nad skalą zjawiska. Nikt poza naukowcami z Driver and Vehicle Standards Agency. Ich zdaniem omijanie obowiązkowych napraw związanych ze sferą bezpieczeństwa jest nagminne i może dotyczyć nawet jednego na 13 pojazdów! Tak ukształtowany wskaźnik sprawia, że w chwili obecnej po drogach tylko Wielkiej Brytanii może poruszać się nawet 2,4 miliona pojazdów, w których konieczne naprawy nie zostały przeprowadzone.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Hyundai ma plan... na siedem crossoverów w trzy lata!

Auta bez koniecznych wymian też na placu dealera

Co ciekawe, według danych DVSA problem dotyczy nie tylko samochodów używanych. Odnosi się też do pojazdów nowych. Według wyliczeń organizacji w zeszłym roku na terenie Wielkiej Brytanii sprzedało się 8 milionów fabrycznie nowych aut, z czego aż 615 tysięcy (blisko 8 proc.) mogło zostać zbytych bez przeprowadzenia wymaganej wymiany w ramach akcji naprawczej. Postępowanie salonów samochodowych jest o tyle dziwne, że sprzedaż pojazdów ze stwierdzonymi na mocy akcji naprawczej wadami jest nielegalne. W efekcie rodzi poważne konsekwencje prawne zarówno ze strony państwa, jak i nabywców.

Problem jest dość poważny. Właśnie dlatego brytyjska organizacja DVSA nie chce przyglądać się sprawie z założonymi rękami. Instytucja stworzyła właśnie nowy serwis online, który pozwoli na sprawdzenie czy używane auto oglądane przez kupującego wzięło udział we wszystkich akcjach naprawczych ogłoszonych przez producenta. System ma działać w bardzo prosty sposób. Informacja o ewentualnych ominiętych wizytach w warsztacie wyświetli się zaraz po podaniu numeru rejestracyjnego auta.

Tagi: akcja naprawczaakcje serwisowebezpieczeństwobezpieczeństwo jazdy
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.