zamknij
Fot. Matriały prasowe Hyundai

Koreańczycy coraz pewniej czują się na światowym rynku motoryzacyjnym – wyniki sprzedaży rosną, a ich auta powoli jakościowo doganiają europejską konkurencję. Stabilny rozwój sprawia, że Hyundai w najbliższych trzech latach ma zamiar zintensyfikować ekspansję modelową. Szczególnie ważne miejsce na liście premier przypadnie samochodom sportowo-rekreacyjnym. Przed rokiem 2020 zadebiutuje aż siedem nowych aut! Przed inżynierami Hyundaia naprawdę pracowity czas.

Serię zbliżających się premier Hyundaia otworzył w czerwcu tego roku model Kona. Crossover bazujący na kompaktowym i30 oferuje oryginalną stylizację i sporą ilość miejsca w kabinie. Zalety – włącznie z rozsądnie wykalkulowaną ceną – sprawiły, że przynajmniej w Europie crossover spotkał się z ciepłym przyjęciem rynku. Pierwszą z serii siedmiu premier może być prezentacja elektrycznej wersji Kony. Wszystko wskazuje na to, że auto zadebiutuje już w marcu roku 2018 podczas targów motoryzacyjnych w Genewie. I na temat konstrukcji da się na razie powiedzieć jedno – plotki brzmią naprawdę obiecująco.

Nowe crossovery Hyundaia – na początek elektryk!

Pierwszy napędzany prądem crossover koreańskiej marki powinien być w stanie pokonać na jednym ładowaniu prawie 390 kilometrów. To wyśmienity wynik, który pozwoli elektrycznej Konie na wejście na teren tak uznanych konstrukcji jak chociażby kilku wersji Tesli. Przed rokiem 2019 światło dzienne ujrzą jeszcze trzy pojazdy. Dwa nie zostały doprecyzowane. A to może oznaczać, że w tym przypadku zadebiutują nie całkowicie nowe modele, a raczej zmodernizowane odsłony znanych już samochodów. Może chodzić m.in. o Tucsona.

nowe crossovery Hyundaia do roku 2020, nowe crossovery Hyundaia
Fot. Materiały prasowe Hyundai

Czwartym z samochodów zaprezentowanych przed rokiem 2019 będzie model napędzany ogniwem wodorowym. Hyundai miał już w swojej historii kilka przygód z autami zasilanymi za pomocą pokładowej elektrowni. Tym razem inżynierowie mają zatem połączyć zdobyte już doświadczenie z nowymi pomysłami. Co to da? Według plotek nowe ogniwo na jednym ładowaniu pozwoli crossoverowi na pokonanie nawet 800 kilometrów! Oczywiście samochód wodorowy nadal będzie bardziej pokazem możliwości niż odpowiedzią na realne potrzeby kierowców. Koreańczycy z pewnością jednak po cichu liczą na jego ciepłe przyjęcie. Mówimy w tym przypadku nie o sukcesie wolumenowym, a sukcesie na miarę rynku pojazdów wodorowych.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Cennik Kii Stonic - nowy hit z Korei już od 54 990 zł!

Dwa liftingi i jeden debiut. Nieoczekiwany debiut

Rok 2019 przyniesie kolejne trzy prezentacje. Pierwszą będzie crossover o bliżej nieokreślonym rozmiarze, który ma wykorzystywać do napędu silnik wysokoprężny. Deklaracja wydaje się być zaskakująca i to z dwóch powodów. Po pierwsze zestawienie nowych premier zostało przygotowane na potrzeby rynku amerykańskiego – oczywiście pokazuje ogólny trend rozwojowy, ale pod kątem klienta zza oceanu. A w USA diesle nigdy nie były mocno poważane i szczególnie często wybierane przez kierowców. Po drugie obecnie silniki wysokoprężne nie cieszą się dobrą prasą. Wszystko m.in. za sprawą dieselgate oraz kolejnych doniesień o wyjątkowej szkodliwości emitowanych przez nich spalin.

Poza tym rok 2019 przyniesie gamie Hyundaia prezentację średniej wielkości samochodu sportowo-rekreacyjnego. To oznacza, że Santa Fe trzeciej generacji pokazany światu w roku 2012 prawdopodobnie zakończy swój cykl życiowy. Na samym końcu stawki plasuje się crossover segmentu A. Wpisanie premiery najmniejszego członka rodziny SUV-ów na ostatnią pozycję listy jest dość dziwne. Tym bardziej, że samochody te są coraz chętniej wybierane przez kierowców i zaczynają generować producentom coraz większy wolumen sprzedaży.

Tagi: HyundaiHyundai Konapremierasamochód elektryczny
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.