zamknij
Fot. Materiały prasowe Lexus

Światowe firmy motoryzacyjne mają proste założenia. Chcą produkować i sprzedawać jak najwięcej samochodów. Niestety nie z każdym modelem jest to możliwe. Wyniki zainteresowania niektórymi pojazdami powodują jedynie uśmiech politowania. I dziś właśnie tych najmniej popularnych aut poszukamy. Po co? Pamiętajcie o tym, że powód do zmartwienia dla producenta może być sposobem na oryginalną jazdę dla kierowcy. Zobaczcie zatem czy białe kruki rynku wtórnego wam pasują.

Renault Avantime – nowatorstwo wyszło Francuzom „uszami”

Rok 1999 nie był specjalnie atrakcyjny w Polsce. To czas, w którym pierwszą trójkę najchętniej kupowanych samochodów zamykały takie modele jak Fiat Seicento, Daewoo Matiz i Daewoo Lanos. Na świecie się jednak działo i to jak. W Genewie Francuzi dosłownie dokonali objawienia! Pokazali jednobryłowy samochód, który miał łączyć walory vana, coupe i kombi. Projekt był futurystyczny, mimo wszystko Renault obiecało seryjną produkcję Avantime`a. Na tą kierowcy musieli poczekać jeszcze dwa lata.

Renault Avantime, Renault, Avantime
Fot. Materiały prasowe Renault

W roku 2001 linię montowni firmy Matra opuścił pierwszy egzemplarz nowoczesnego samochodu z Francji. Zachwycał kierowców za sprawą sylwetki i wyjątkowych drzwi. Masywne wrota pozwalały na zajęcie miejsca i w pierwszym, i drugim rzędzie siedzeń. Niestety miały pewną wadę. Były potwornie ciężkie, a masy tej nie wytrzymywały skomplikowane zawiasy. Ten i seria innych problemów sprawiły, że już w roku 2003 Renault przestało zbierać zamówienia na Avantime`a. Bilans produkcji modelu wyniósł zatem 8557 sztuk.

Przedwczesna śmierć abstrakcyjnego Francuza stanowi źródło wielkiego żalu. Po pierwsze dlatego, że projekt był naprawdę wizjonerski i miał szansę zmienić świat motoryzacyjny. Po drugie Avantime był jednym z fajniejszych Renault ostatnich prawie trzech dekad.

Lexus IS 300 SportCross – wkrótce biały kruk!

Na początku nowego millenium Lexus był bardzo młodą marką. Dopiero zaczynał przygodę z segmentem premium, ale miał wielki apetyt na dynamiczne zwiększanie wyników sprzedaży. Jaki był plan? Japończycy postanowili eksplorować kolejne rynki. I tak po raz pierwszy oraz ostatni w swojej historii dotarli do nadwozia typu kombi. Przed prezentacją wariantu SportCross świat motoryzacyjny miał pewne wątpliwości. Wszyscy bali się, że styliści popsują niesamowitą bryłę pierwszej generacji IS-a. A to byłaby prawdziwa zbrodnia. W końcu to jeden z najlepiej wyglądających modeli w całej historii marki!

Lexus IS SportCross, Lexus IS, Lexus, IS, IS SportCross, SportCross
Fot. Materiały prasowe Lexus

Na szczęście projektantom udało się uniknąć kompromitacji, a IS SportCross prezentuje się naprawdę dobrze. Podniesiony tył zamiast górować nad nadwoziem, idealnie je uzupełnia. Niestety styl ma swoją cenę. W efekcie pierwsze kombi Lexusa mieści zaledwie 380 litrów bagażu. To tyle, ile dziś zabierają na pokład hatchbacki segmentu C!

Szczególnie rzadka jest wersja IS 300 SportCross. Modeli napędzanych 3-litrowym, rzędowym benzyniakiem o mocy 214 koni mechanicznych powstało zaledwie 3078 sztuk! Całkowita produkcja kombiaka, wliczając w to wersje posiadające 2-litrowy silnik pod maską, sięgnęła na przestrzeni trzech lat liczby przeszło 59 tysięcy sztuk. Czy to dużo? Nie bardzo. Współczesny IS sprzedaje się w ilości wynoszącej ponad 100 tysięcy egzemplarzy rocznie!

Saab 9-4X – w Szwecji padł chyba rekord!

Saab pobił absolutny rekord. Tylko na tak słabym wyniku chyba akurat mu nie zależało. Szwedzka marka w roku 2010 podczas targów motoryzacyjnych w Los Angeles zaprezentowała pomysł na crossovera. Model 9-4X łączył akcenty stylizacyjne znane z ówczesnych Saabów, a jednocześnie oferował zwiększony prześwit i dużą kabinę pasażerską. Poza tym był wyjątkowo bezpieczny. Auto przeszło testy amerykańskiego IIHS oraz otrzymało maksymalne noty we wszystkich kategoriach!

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Tych aut nie sprzedasz nigdy… bo nikt ich nie kupi!
Saab 9-4x, saab, 9-4x
Fot. Materiały prasowe Saab

Kilka miesięcy po amerykańskiej prezentacji model trafia do produkcji tylko po to, aby montaż został zatrzymany albo jeszcze w roku 2011, albo już w roku 2012. Bilans? W sumie na całym świecie jest zaledwie 814 sztuk Saaba 9-4X – takie dane podaje muzeum szwedzkiej marki. A to oznacza, że wcale nie trzeba czekać kilku lat, aby crossover stał się białym krukiem rynku wtórnego.

Według oficjalnej wersji krótka produkcja 9-4X-a była podyktowana tym, że w grudniu 2011 roku Saab złożył wniosek o bankructwo i po prostu nie było go stać na dalszy montaż modelu. Nieoficjalnie mówi się jednak o tym, że crossovera z fabryki wycofał ówczesny właściciel Saaba – koncern General Motors. Po co to zrobił? Amerykanie wiedzieli, że marka nie ma szans, ogłosi upadłość i zostanie kupiona prawdopodobnie przez Chińczyków. Nie chcieli im zatem oddawać całkiem nowoczesnej technologii.

Citroen C6 – arystokrata z piękną tradycją rodzinną

Segment E był miejscem, w którym Citroen świetnie czuł się jeszcze od drugiej połowy lat pięćdziesiątych. A wszystko zaczęło się od świetnie znanego modelu DS. Następcą futurystycznego samochodu Fantomasa był dużo bardziej stonowany CX, a jego miejsce w roku 1989 zajął wyjątkowo elegancki i stylowy XM. O ile DS stał się wielkim hitem sprzedaży, o tyle dwa kolejne auta nie miały już takiego szczęścia. Właśnie dlatego po zakończeniu produkcji XM-a w roku 2000 Francuzi zniknęli z segmentu E aż na pięć lat. Zła passa miała zostać przełamana w roku 2005, a wszystko za sprawą nowego pojazdu – C-szóstki.

Citroen C6, Citroen, C6
Fot. Materiały prasowe Citroen

Citroen C6 wygląda naprawdę cudownie. Ma na wskroś elegancką i dynamiczną linię nadwozia. Świetnie wygląda nisko poprowadzony przód, który kończy się niemalże na samej linii asfaltu, godzinami podziwiać można kształt okien podkreślony srebrnymi listwami, a tył stanowi przykład niemalże sztuki nowoczesnej. Otrzymał dwa przymrużone oczka i wyprofilowaną szybę wsteczną. W ofercie silnikowej dominowały diesle. Część z nich miała moc i była oszczędna, niestety wszystkie co chwilę się psuły. Właśnie dlatego warto poszukać białego kruka na rynku wtórnym – wolnossącej, 3-litrowej benzyny. 211 koni mechanicznych nie gwarantuje Citroenowi ani oszczędności, ani osiągów. Architektura V6 idealnie pasuje jednak do arystokratycznego charakteru C-szóstki.

Na koniec zasadnicze pytanie: czemu kierowcy nie chcieli kupować Citroena? Sytuacja w segmencie E od lat jest ugruntowana. To królestwo niemieckich marek premium i przez ich ofertę naprawdę ciężko się przebić. Poza tym Citroen kojarzył się z awaryjnością. Eksploatacja każdego z wyprodukowanych 23 400 sztuk niestety stanowi dowód na to, że słusznie! C6 był montowany w sumie przez 7 lat.

Pontiac G3 – zakończenie bez happy endu

A teraz czas na nieco „amerykańskiej” egzotyki. Czemu pierwsze zdanie brzmi nieco prześmiewczo? W końcu w przypadku Pontiaca G3 mamy do czynienia nie z żadnym Amerykańcem, a małym hatchbackiem Daewoo, który po kompromitacji koreańskiej marki został na potrzeby rynku europejskiego przechrzczony na Chevroleta. Sprzedaż hatchbacka z logo Pontiaca na masce trwała zaledwie kilkanaście miesięcy. Rozpoczęła się w roku 2009, a zakończyła w roku 2010. Nikt chyba jednak nie spodziewał się aż tak tragicznych wyników zainteresowania. W sumie salony amerykańskiej marki zbyły zaledwie 6237 sztuk auta. A to dziejowa porażka!

Pontiac G3, Pontiac, G3
Fot. Materiały prasowe Pontiac

Totalny brak sukcesu modelu G3 smuci nie tylko z powodu słabego pomysłu na niskobudżetowy model. To też tragiczna historia końca marki Pontiac. Szkoda, że amerykański gigant i dawny potentat musiał zakończyć swój żywot 31 października 2010 roku z tak słabym samochodem na koncie. A mogli odejść z nieco większą dozą klasy…

Tagi: Citroen C6Lexus ISPontiac G3Renault AvantimeSaab 9-4X
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.