zamknij
PO GODZINACH

Legendy motoryzacji: Audi Quattro – braki urody nadrabia emocjami

Fot. Materiały Audi

3 marca jest dniem szczególnym dla marki Audi. Dokładnie 38 lat temu w świetle reflektorów genewskich targów motoryzacyjnych marka zaprezentowała bowiem swojego drogowego sportowca – model Quattro. Coupe nie porażało urodą. Zrobiło jednak coś innego. Totalnie przewartościowało pojęcie samochodu sportowego, a do tego z impetem i wielką siłą uderzyło w rajdy. Skutek? Audi Quattro to dziś jedna z najjaśniej świecących gwiazd w panteonie z Ingolstadt.

Idea powstania Audi Quattro narodziła się w roku 1977. Za jej stworzenie nie odpowiadali jednak marzyciele z zarządu niemieckiej marki, a… jeden z inżynierów! Na co dzień Jorg Bensinger zajmował się budową podwozi. Skąd zatem pomysł na nowy model? Bensinger podczas zimowych testów prowadzonych w Szwecji, zainspirował się konstrukcją Volkswagena Iltis. Zauważył bowiem, że choć terenówka nie ma urody i dysponuje mocą na poziomie zaledwie 75 koni mechanicznych, za sprawą czteronapędu była w stanie pokonać na śniegu wszystkie koncepty Audi z napędem na przednie koła.

Bensinger dość szybko przedstawił pomysł budowy samochodu sportowego z napędem 4×4 swoim szefom. Ci po dłuższej chwili namysłu, dali zielone światło projektowi. Najwyraźniej byli ciekawi jak pojazd sprawdzi się w warunkach drogowych. Poza tym – a nawet przede wszystkim – liczyli na spektakularny sukces w sportach motorowych. Do prac nad autem wyznaczony został team wyśmienitych inżynierów, wśród których – tu ciekawostka – znalazł się m.in. Ferdinand Piech. Tak, to późniejszy i wieloletni szef Grupy Volkswagena, który stał się ojcem m.in. Bugatti Veyrona!

Napęd 4×4 wymagał modernizacji. Inżynierowie Audi się nie poddali

Inżynierowie po skonkretyzowaniu koncepcji samochodu zakasali rękawy i wzięli się do pracy. A mieli nad czym myśleć! W końcu musieli w pierwszej kolejności pokonać wielką przeszkodę w postaci napędu na cztery koła. Oczywiście technologia przekazywania mocy na wszystkie koła pod koniec lat siedemdziesiątych nie stanowiła większej tajemnicy. Problem dotyczył jednak innej kwestii. Na potrzeby samochodu osobowego napęd musiał być koniecznie skompaktowiony i uproszczony.

audi quattro, audi, quattro, napęd na cztery koła
Fot. Materiały Audi

Choć przeszkoda była dość zasadnicza, inżynierowie z Ingolstadt wpadli na pewien pomysł. Zastosowali drążony wałek skrzyni biegów połączony z obudową centralnego mechanizmu różnicowego. Co to dało? Wałek dostarczał napęd na przednie koła. Z mechanizmu różnicowego z kolei wychodzi wał, który przekazywał moc na koła tylne. W ten sposób zbudowany został stały napęd na cztery koła, który zajmował na tyle mało miejsca, że spokojnie mógł się stać częścią samochodu osobowego stanowiącego technicznego bliźniaka modelu 80.

Po wykonaniu zadania numer jeden, inżynierowie wzięli się za zadanie numer dwa. A to dotyczyło doboru i modernizacji jednostki napędowej. Do napędu auta sportowego wybrany został benzyniak o pojemności 2144 cm3 znany spod maski modelu 200 T5. Motor miał 5 cylindrów ustawionych w rzędzie, turbodoładowanie oraz wtrysk typu K-Jetronic firmy Bosch. Dodatkowo otrzymał intercooler, który pozwolił na zwiększenie mocy ze 182 do 200 koni mechanicznych. Nowe Audi okazało się naprawdę szybkie! 285 Nm momentu obrotowego rozpędzało auto do pierwszej setki w 7,1 sekundy. Prędkość maksymalna wynosiła 220 km/h.

audi quattro, audi, quattro
Fot. Materiały Audi

Kwadratowa bryła i zegary znane z… Passata

O ile Quattro pod względem mechaniczny nie brakowało zalet, o tyle stylistycznie samochód nie powalał na kolana. Bryła była wybitnie kwadratowa, a tak naprawdę najciekawszy akcent stylistyczny dotyczył błotników. Te są bardzo mocno wybrzuszone, dzięki czemu tworzą całkiem sportową linię nadwozia. Jeszcze gorzej prezentowała się kabina pasażerska. Nie było tam żadnego wyrazistego akcentu stylistycznego. Charakterystyczne zagłówki z wielką dziurą w środku są przeciętnej urody, a zegary nieco później zostały wykorzystane w Passacie. A to też dość mało emocjonujące.

Inżynierowie musieli zdawać sobie sprawę z tego, że ogromną słabością Audi Quattro jest stylizacja. Właśnie dlatego niemalże od początku ją modernizowali. W roku 1982 zamiast podzielonych lamp z przodu zastosowano zespolone. Nowością stały się też elektroniczne zegary! Tak, dziś być może wyglądają mocno przestarzale. W latach osiemdziesiątych sprawiały jednak wrażenie zapożyczonych wprost z ery kosmicznej. Kolejna modyfikacja miała miejsce w roku 1984. To wtedy Niemcy zastosowali w Quattro nowe reflektory i grill oraz wyposażyli wskaźniki w system AutoCheck z syntezą mowy.

audi quattro, audi, quattro, zegary audi quattro
Fot. Materiały Audi

Sportowy model cieszył się dużą popularnością, mimo wszystko nawet na chwilę nie stał się produktem wiodącym. To jednak nie miało dużego znaczenia. Quattro pokazało bowiem Audi jak duży potencjał może mieć napęd na cztery koła w samochodzie osobowym. Już na początku lat osiemdziesiątych Niemcy przekazali swoim inżynierom nowe wytyczne – każdy samochód z gamy marki ma w swoim czasie otrzymać napęd typu 4×4.

Audi Sport Quattro – 300 koni i cena dwóch Porsche

Rok 1983 był jednym z kluczowych w gamie sportowego Audi. To on przyniósł bowiem premierę najwspanialszej wersji drogowej – Sport Quattro. Wariant powstał na potrzeby uzyskania homologacji do rajdowej grupy B i odznaczał się wysokim poziomem modyfikacji. Auto było krótsze, lżejsze i przede wszystkim zdecydowanie mocniejsze! 2,1-litrowy, 5-cylindrowy silnik doładowany został zmuszony przez inżynierów Audi do rozwijania aż 306 koni mechanicznych. Dzięki temu „coupe” osiągało pierwszą setkę już w 4,9 sekundy. Prędkość maksymalna sięgnęła 250 km/h.

audi sport quattro, audi quattro, audi, quattro, sport quattro
Fot. Materiały Audi

Najbardziej muskularne z drogowych Quattro trafiło do sprzedaży w grudniu roku 1984. I praktycznie z miejsca zaszokowało kierowców… ceną! Za fabrycznie nowy egzemplarz w salonie niemieckiej marki trzeba było zapłacić 195 tysięcy marek. Kwota była dosłownie astronomiczna. W tamtym czasie za podobną sumę można było bowiem kupić aż dwa Porsche 911 Turbo. Co gorsze, już w styczniu roku 1985 Audi dodatkowo podwyższyło cenę. Od tego momentu wynosiła ona blisko 204 tysiące marek. Sport Quattro porażało osiągami. Niemcom nie było jednak łatwo znaleźć nabywców na auto. Na szczęście w planie była krótka seria zaledwie 224 egzemplarzy.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Kamera 360 stopni - zobacz samochód z lotu ptaka!

W roku 1986 inżynierowie Audi zdecydowali się na modernizację napędu na cztery koła. W miejscu centralnego mechanizmu różnicowego ze stożkowymi kołami zębatymi pojawił się mechanizm Torsen. A to zwiększyło możliwości auta. Nowy system był w stanie przenieść jeszcze większą moc, a jednocześnie zachować przyczepność kół do nawierzchni. Torsen bez wątpienia sprawdził się i na drogach, i w rajdach. Być może dlatego w unowocześnianej wersji jest stosowny w gamie Audi do dziś!

Nowy silnik w Audi Quattro – moc wzrosła do 220 koni mechanicznych

Rok 1987 przyniósł jednak jeszcze jedną zmianę – montaż nowego silnika. 5-cylindrowy motor o oznaczeniu MB ma pojemność 2226 cm3, wyższy stopień sprężania, hydrauliczne kasatory luzu zaworowego i turbosprężarkę chłodzoną cieczą. Teoretycznie w kwestii mocy nie zmieniło się nic. Motor nadal oferuje 200 koni mechanicznych. Czemu zatem auto stało się szybsze? Głownie za sprawą poprawionej elastyczności. Kolejna modernizacja jednostki napędowej miała miejsce w roku 1989. Na dwa lata przed wycofaniem Quattro z produkcji, 2,2-litrowy benzyniak zyskał oznaczenie RR, 20 zaworów, jeszcze wyższy stopień sprężania i moc 220 koni mechanicznych.

audi quattro, audi, quattro
Fot. Materiały Audi

Quattro odnosiło sukcesy na drogach cywilnych. Plakaty z wizerunkiem auta czcili młodzi chłopcy, piękne kobiety chętnie zasiadały w jego wnętrzu, a legendarne możliwości i osiągi otworzyły mu drzwi do świata elitarnych wrażeń sportowych. Równolegle Audi bardzo dobrze radziło sobie jednak też w rajdach. Już pierwsza wersja przeznaczona do motorsportu otrzymała 300-konny silnik gwarantujący wielkie możliwości. Auto z jednej strony pokazało, że może być śmiertelnym wrogiem Lancii czy Peugeota, z drugiej obnażyło jednak swoje dwie słabości. Pierwszą byłą zbyt wysoka masa. Drugą zdecydowanie za długie nadwozie.

Początkowo inżynierowie starali się bagatelizować opinie kierowców. Dlatego skupiali się przede wszystkim na dostarczaniu coraz większej mocy. Rajdowy model A1 z roku 1983 rozwijał 350 koni mechanicznych i stał się podstawą sukcesu Stiga Blomqvista. Kierowca na pokładzie Audi został rajdowym mistrzem świata! W roku 1984 światło dzienne ujrzała kolejna modernizacja – tym razem o oznaczeniu A2. Prawdziwy przełom zdarzył się w roku 1984. To wtedy światło dzienne ujrzała rajdowa wersja Audi Sport Quattro. O ile model drogowy oferował 306 koni mechanicznych, o tyle na potrzeby motosportu silnik został przystosowany do rozwijania 450 koni mechanicznych. I to też tylko początkowo…

Rok 1985 – to wtedy Audi otrzymało skrzynię dwusprzęgłową!

Piekielnie mocne coupe przyspieszało jak wściekłe. Sprint do pierwszej setki trwał zaledwie 3,5 sekundy. Temu nie można się jednak dziwić. Auto było w końcu mocno odchudzone. Miało dużo krótsze nadwozie wykonane w dużej mierze z kewlaru, włókna szklanego i aluminium. Oczywiście 450 koni mechanicznych nie wyczerpywało fantazji inżynierów. W roku 1985 w rajdach pojawiła się zatem wersja Sport Quattro S1 o mocy 500 koni mechanicznych. Co ciekawe, silnik początkowo nie otrzymał klasycznej przekładni, a dwusprzęgłową, zautomatyzowaną. Na podobnych założeniach prawie dwie dekady później powstała skrzynia DSG.

audi sport quattro s1, audi sport quattro, audi quattro, audi, quattro, sport quattro, sport quattro s1
Fot. Materiały Audi

500-konne Audi przyspieszało do pierwszej setki w niespełna 3 sekundy. Aby kierowca mógł utrzymać auto na powierzchni ziemi, zostało mocno obudowane elementami aerodynamicznymi – wyglądało dosłownie jak coupe włożone do plastikowej mydelniczki. I choć niewprawiony pasażer piekielnie szybkiego Quattro spokojnie mógł mieć śmierć w oczach podczas jazdy, inżynierowie z Ingolstadt pełnię możliwości pokazali dopiero w roku 1986. To wtedy zaprezentowana została bowiem wersja 600-konna. Ważący nieco ponad tonę pojazd przyspieszał do 100 km/h w zaledwie 2,5 sekundy. O klasie tego wyniku niech świadczy fakt, że w identycznym czasie dziś setkę osiąga Bugatti Veyron!

W roku 1986 skończyła się piękna historia grupy B

Rok 1986 niestety nie przyniósł Audi zwycięstwa w grupie B rajdów. Uzmysłowił jednak coś innego. Pokazał, że agresywny wyścig mocy coraz częściej staje się powodem śmiertelnych wypadków na trasach rajdów. W efekcie WRC zrezygnowało z tej dyscypliny, a w pozostałych grupach rajdowych wprowadziło obostrzenia dotyczące pojemności i mocy. Audi po wygaszeniu grupy B poszło w innym kierunku. Postanowiło oficjalnie wycofać się z wszelkich dziedzin motosportu. Czy śmierć rajdowego Quattro oznaczało śmierć wersji cywilnej? Na szczęście jeszcze nie. Ta była sprzedawana aż do 17 maja 1991 roku. To wtedy ostatni egzemplarz coupe zjechał z taśmy linii produkcyjnej.

Audi Quattro – podsumowanie

Niemcy skasowali prawdziwą legendę. Czy jednak tak naprawdę mieli powody do płaczu? Auto podbiło serca kierowców, zdobyło serię wyróżnień w rajdach, a do tego przeszło najśmielsze oczekiwania dotyczące produkcji. Audi początkowo planowało serię 400 aut, która uprawniała firmę do uzyskania homologacji rajdowej. Szybko jasne stało się jednak to, że montaż się wydłuży. Zainteresowanie modelem było ogromne. Sprzedaż kontynuowano zatem przez 11 lat, a produkcja zakończyła się bilansem na poziomie 11 452 egzemplarzy. To blisko 29 razy więcej niż pierwotnie zakładano! Czy zatem do tej historii trzeba jeszcze coś dodawać? Może tylko to, że pierwsze egzemplarze Audi Quattro mają dziś 38 lat, mimo wszystko nadal powodują szybsze bicie serca u motomaniaków.

Tagi: AudiAudi Quattroquattrotorsen
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.