zamknij
PO GODZINACH

Legendy motoryzacji: Volkswagen Transporter – świat vanów wyglądał kiedyś inaczej…

Fot. Materiały Volkswagen

Historia wolumenowych aut Volkswagena zaczyna się tak naprawdę od dwóch modeli. Pierwszym jest Garbus. Drugim legendarny już van, który szczególnie kojarzy się z flower power. Choć auto miało niemiecką duszą, sercem było otwarte na świat. Mimo iż bazowało na hitowym Beetlu, zbudowało własną legendę. Legendę na tyle silną, że dziś jest najbardziej znanym vanem na świecie. Przy jego gwieździe blednie nawet gwiazda Forda Transita.

Historia budowy pierwszego Transportera sięga roku 1947. Zaraz po wojnie, gdy zakłady na dobre rozwinęły produkcję Garbusa, z wizytą handlową wybrał się do nich holenderski przedsiębiorca. Chciał nie tylko kupić kilka Volkswagenów, a następnie importować je do swojego kraju, ale także przyjechał z pomysłem na nowy model. Zaproponował budowę dostawczaka fabrycznego, który zabierze na pokład 750 kilogramów ładunku. Holender narysował nawet szkic proponowanego nadwozia – przypominający kształtem ogórka, a Niemcy już rok później oficjalnie zatwierdzili prace nad projektem.

Volkswagen Transporter, Volkswagen T1, Volkswagen Typ2, t1, typ 2, volkswagen, vw
Fot. Materiały Volkswagen

Pierwszy prototyp został zaprezentowany w roku 1948. 12 listopada roku 1949 auto oficjalnie weszło do gamy pod nazwą Typ 2. Prezentacja odbiła się szerokim echem w świecie motoryzacyjnym. Niemcy uznali zatem, że nie warto długo czekać z rozpoczęciem produkcji. Montaż T-jedynek w Wolfsburgu wystartował już 8 marca 1950 roku. I tak oto narodziła się druga legenda Volkswagena.

Początkowo Typ 2 był produkowany w czterech wersjach – jako dostawczak, auto specjalne, 8-osobowy minibus i obwoźny sklep. W każdym z wariantów miał te same cechy charakterystyczne. Przetłoczenie nadwozia zaczynające się w przedniej części nadwozia i idące aż do samego tyłu, duże i wyłupiaste lampy z raczej mało uśmiechniętym zderzakiem oraz boczne drzwi, które w tamtym czasie nie były jeszcze przesuwane, a otwierane dwuskrzydłowo. Niewątpliwą cechą zauważalną stała się też przednia szyba. Ta została podzielona na dwa ustawione pod kątem elementy.

W małym ciele… nawet 9-osobowa kabina!

Volkswagen T1 ma blisko 4,3 metra długości. To nieco więcej od współczesnego Renault Captura. Choć nadwozie z dzisiejszego punktu widzenia może śmieszyć rozmiarem, było naprawdę funkcjonalne. Auto przy wadze na poziomie nieco ponad 1000 kilogramów było w stanie zabrać nawet 750 kilogramów ładunku! Co więcej, w kabinie mieściło się nawet 9 osób. Ciekawa była też sama koncepcja auta. Otóż kierowca trzymał swoje stopy dokładnie w tym samym miejscu, w którym mocowane były przednie lampy. Co stało się z silnikiem? Ten trafił pod podłogę w tylnej części nadwozia.

Volkswagen Transporter, Volkswagen T1, Volkswagen Typ2, t1, typ 2, volkswagen, vw
Fot. Materiały Volkswagen

Upchnięcie jednostki napędowej nie było wielkim wyzwaniem. Pierwszy Transporter – pieszczotliwie zwany do dziś ogórkiem – nie był bowiem wyposażany w motory o imponującej pojemności. Zadebiutował bowiem z chłodzonym powietrzem bokserem o pojemności 1,1 litra i mocy zaledwie 25 koni mechanicznych. Z czasem jednostka była wzmacniana i powiększana. I tak od roku 1953 nowy, 1,2-litrowy benzyniak generowała 30, a od roku 1959 41 koni mechanicznych. Szczególnie rzadki jest wariant najmocniejszy. Czemu? Motor okazał się bowiem całkowitym niewypałem. W kilka miesięcy po rozpoczęciu montażu benzyniaki psuły się na tyle, że Niemcy podjęli decyzję o ich wymontowaniu nawet z eksploatowanych już modeli.

W roku 1951 oferta została uzupełniona. I tak właśnie narodził się Volkswagen Transporter w wersji najbardziej luksusowej. Model Samba otrzymał dwukolorowy lakier, odsuwany, materiałowy dach, chromowane wykończenia i aż 21 okien – włącznie z dachowymi lufcikami. Dostawczo-osobowy Volkswagen okazał się wielkim hitem sprzedaży. Niemcy zauważyli w modelu na tyle duży potencjał, że 24 stycznia 1955 roku została podjęta decyzja o budowie dedykowanej mu montowni w Hanowerze. Zakład zaczął działać nieco ponad rok później.

Tona ładowności – kolejna rewolucja w historii Volkswagena

Transporter nie był zbyt często modernizowany. Jedna z najważniejszych zmian miała jednak miejsce w roku 1962. To wtedy Niemcy zbudowali najmocniejszą wersję auta. Ta T-jedynka była w stanie zabrać ładunek o masie 1000 kilogramów oraz posiadała 1,5-litrowy silnik o masie 42 koni mechanicznych! Oczywiście był to też 4-cylindrowy bokser. Ten wariant Volkswagena praktycznie z miejsca stał się dominującym w gamie. A skutek był prosty do przewidzenia. Już w roku 1963 z gamy zniknął model podstawowy o ładowności 750 kilogramów.

Volkswagen Transporter, Volkswagen T1, Volkswagen Typ2, t1, typ 2, volkswagen, vw
Fot. Materiały Volkswagen

Pierwszego Volkswagena Transportera pokochała Europa, ale też Stany Zjednoczone. W USA do dziś jest szczególnie kojarzony nie z możliwościami transportowymi, trwałością czy unikalnym designem, a… hipisami! To auto stało się nieodłącznym elementem flower power. Na tyle mocno zapisało się w świadomości zmotoryzowanych, że nawet trafiło na mały ekran. Przykład? Każdy kto obejrzał choć jeden odcinek legendarnej kreskówki Scooby Doo wie, że paczka rozwiązująca zagadki jeździła właśnie T-jedynką.

Volkswagen Transporter pierwszej generacji miał niewątpliwie całą masę uroku. Niemcy uznali jednak, że projekt jest bardzo rozwojowy. Właśnie dlatego nie skazali go na los Garbusa, który nigdy i zasadniczo nie był modernizowany. Ostatnim rokiem modelowym T-jedynki był rok 1967. Wycofanie auta z niemieckiej montowni nie oznaczało jednak, że to zniknęło na zawsze. Nadal samochód był często spotykany na europejskich drogach, a jego montaż cały czas trwał m.in. w Brazylii.

Wycofanie T-jedynki z produkcji wcale nie oznaczało też, że Niemcy chcieli zgasić światło w zakładzie w Hanowerze. Gdy umarł jeden król, narodził się drugi. I tak w sierpniu roku 1967 swoją twarz pokazał model T2. Oczywiście jak na Volkswagena przystało, choć auto zmieniło się dość wyraźnie, o rewolucji raczej nie było mowy. Forma wysokiego prostopadłościanu została zachowana. Światła przednie nadal były wyłupiaste, jednak nieco wyżej zarysowane, szyba przednia przestała być dzielona, a boczne drzwi stały się przesuwane.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Klasyczny Volkswagen powróci - nowoczesny Ogórek ma poznawać swojego kierowcę!
Volkswagen Transporter, Volkswagen T2, Volkswagen Typ2, t2, typ 2, volkswagen, vw
Fot. Materiały Volkswagen

Volkswagen Transporter T2 wymagał modernizacji prawie od początku

Wersja podstawowa drugiej odsłony Volkswagena Transportera była napędzana nowym, większym silnikiem. 1,6-litrowy, 4-cylindrowy bokser dostarczał do tylnych kół 48 koni mechanicznych. Jako że Volkswagen T2 już od samego początku nie był mocno nowoczesny, niedługo po rozpoczęciu montażu pojawiły się pierwsze zmiany konstrukcyjne. Niemcy dopracowywali dostawczaka m.in. za sprawą drzwi przednich, które zaczęły się otwierać pod kątem 90 stopni czy zaprezentowanego w roku 1971 silnika o pojemności 1,6 litra i mocy 50 koni mechanicznych.

Na listę kolejnych innowacji wpisać można m.in. przednie hamulce tarczowe oraz zestaw powiększonych jednostek napędowych. W roku 1972 w palecie zadebiutowały benzyniaki o pojemności 1,7 oraz 2-litrów. T2 oznaczał jeszcze jedną rewolucję – w konstrukcji vana pojawił się pierwszy napęd na cztery koła. System choć był zamontowany, na razie dzieje auta zakończyły się na etapie testów. Niemcy nie zdecydowali się na wersję produkcyjną. Wyszli bowiem z założenia, że lata siedemdziesiąte mogą jeszcze nie zrozumieć takiego pojazdu.

Volkswagen Transporter, Volkswagen T2, Volkswagen Typ2, t2, typ 2, volkswagen, vw
Fot. Materiały Volkswagen

Volkswagen T2 to też produkcyjny fenomen. Choć model był montowany w Niemczech do lipca roku 1979, jego produkcja w innych krajach trwała zdecydowanie dłużej. Argentyna montowała model do roku 1986, Meksyk do roku 1994, a Brazylia do roku 2013! I gdy przestarzały van podbijał rynku Ameryki Południowej, w maju roku 1979 w Niemczech nastała kolejna generacja serii T. Pomijając naprawdę duże zmiany w wyglądzie modelu Typ 2, rok 1979 przyniósł jeszcze jedną rewolucję. Tak naprawdę to od tego momentu kierowcy mogli nazywać dostawczego Volkswagena Transporterem.

Transporter T3 zachował koncepcję poprzedników

Co Transporter miał wspólnego z Typem 2? Koncepcję układu napędowego. Moc nadal trafiała na tylne koła i była generowana przez silnik umieszczony w tylnej części nadwozia. Reszta zmieniła się i to dość drastycznie. Najsłynniejszy dostawczak świata stracił obłą formę. Karoseria stała się szersza i dużo bardziej kwadratowa. Niemcy zachowali jednak kilka akcentów dość klasycznych. Dla przykładu nadal chromowane były kołpaki kół oraz początkowo zderzaki.

Model T3 wprowadził do gamy jeszcze jedną nowość. W palecie zadebiutował silnik diesla. Bazowa jednostka była wolnossąca, miała 4 cylindry i 1,6 litra pojemności. Tak przygotowany motor generował 50 koni mechanicznych. Wariant doposażony w doładowanie i zaprezentowany w roku 1985 zwiększał moc do 69 koni. W roku 1987 zadebiutował wolnossący ropniak o pojemności 1,7 litra. Jednostka oferowała kierowcy 57 koni mechanicznych.

Pierwsza modernizacja z roku 1982 dotknęła palety silnikowej. Bazowa pojemność benzyniaka wynosiła 1,9 litra, a sposób chłodzenia został zmieniony z powietrza na wodę. Wersja o mocy 60, 78 i 90 koni mechanicznych trafiła na rynek w roku 1983. Dwa lata później do gamy dołączył benzyniak o pojemności 2,1 litra oraz mocy 95 i 112 koni mechanicznych. W roku 1986 Volkswagen T3 otrzymał kolejny pakiet nowości. Miał zmienioną tablicę zegarów, większy wybór tapicerek nadwozia, zmodernizowaną klimatyzację i kwadratowe lampy z przodu.

Volkswagen Transporter, Volkswagen T3, Volkswagen Typ2, t3, typ 2, volkswagen, vw
Fot. Materiały Volkswagen

W roku 1986 także po raz pierwszy w palecie Transportera pojawił się napęd na cztery koła Syncro. Rok 1990 i 1991 wniósł do gamy wersji osobowej powiew luksusu. Zadebiutowała bowiem wersja o nazwie Carat. Samochód miał zaporową cenę, ale z automatu był wyposażany w niemalże wszystkie dostępne w tamtym czasie opcje. Wyjątek dotyczył jedynie składanego dachu i napędu na cztery koła.

Volkswagen Transporter z sercem od… Porsche 911 Carrery!

W historii modelu Carat pojawił się niezwykle ciekawy wątek. Auto zostało wybrane przez Porsche do wspierania programu testowego nowych coupe. Niemcy cenili w Transporterze przestronność i funkcjonalność. Potrzebowali jednak większej mocy. Właśnie dlatego wyposażyli vana w motor B32 zapożyczony wprost z Carrery. 3,2-litrowy bokser rozwijał 231 koni mechanicznych i dawał Transporterowi wielką siłę. Auto rozpędzało się nawet do 217 km/h! Całe szczęście zmodyfikowana T-trójka nie została zachowana tylko dla Porsche. Pojawiła się też na rynku, jednak jako model limitowany.

Wariant przygotowany z Porsche nie był jedyną wersją o sportowych osiągach. Volkswagen Transporter trafiał bowiem też do warsztatu Oettingera. A tam van był wyposażany najpierw w benzyniaka o pojemności 3,2, a później 3,7 litra. Pierwszy wariant oferował 165, a drugi 180 koni mechanicznych. Historia trzeciej odsłony Transportera trwała do końca lat osiemdziesiątych. Następca o dużo nowocześniejszym charakterze i całkowicie zmienionej koncepcji nadwozia trafił do sprzedaży dokładnie 9 stycznia roku 1990. Silnik i napęd przeniesione do przodu, w połączeniu z niezwykle pojemną paką sprawiły, że Volkswagen mógł przejść na kolejny poziom w swojej historii.

Volkswagen Transporter – podsumowanie

Dostawczo-osobowy Volkswagen jest jednym z pierwszych modeli w historii marki. Osiągnął nie tylko naprawdę duży sukces, ale przede wszystkim pokazał pewne mechanizmy rządzące gamą z Wolfsburga. Co mam na myśli? Dosadnie zaprezentował, że Niemcy choć zauważyli siłę zmian modelowych między poszczególnymi generacjami, tak naprawdę decydują się na rewolucję dopiero wtedy, gdy naprawdę już muszą. Seria spóźnionych zmian i trwanie przy przestarzałej technologii sprawia, że o ile Transporter rzeczywiście stał się ikoną, o tyle legenda jest kojarzona przede wszystkim z pierwszą odsłoną Typu 2. Modelem, który powoduje uśmiech na twarzy i do dziś jest wiązany raczej z samymi pozytywnymi emocjami.

Tagi: volkswagenVolkswagen T1Volkswagen TransporterVolkswagen Typ 2
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.