zamknij
Fot. Materiały prasowe Bosch

W czasach, w których samochody są wyposażane w filtry cząstek stałych i konwertery katalityczne SCR, kierowcy mogą nawet nie pamiętać o tym, że w układzie wydechowym ich auta ukrywa się też… katalizator. Metalowa puszka stanowi jeden z pierwszych elementów dbających o jakość emitowanych przez pojazd gazów i stała się standardem już w latach dziewięćdziesiątych. Co zatem oznacza dla kierowcy brak katalizatora?

Zacznijmy od początku. Czym tak właściwie jest katalizator? To metalowa puszka przypominająca swoim kształtem tłumik. Montuje się ją w układzie wydechowym w samochodzie, a jej zadaniem jest wyłapywanie części szkodliwych związków zawartych w spalinach. Zasada działania jest prosta. Metale szlachetne zawarte w katalizatorze wchodzą w reakcję chemiczną z gazami wydechowymi. W ich wyniku redukowane są tlenki azotu (niemożliwe w dieslach), utleniane węglowodory i tlenki węgla.

Katalizator to jedno. Sonda lambda drugie

Pomijając konieczność zastosowania metalowej obudowy, nośnika posiadającego strukturę przypominającą przekrój plastra miodu, powłoki pośredniej i powłoki aktywnej katalitycznie, konwerter stawia przed inżynierami jeszcze jeden wymóg. Elementem kluczowym dla katalizatora jest też montowana w jego okolicy sonda lambda. To ona odbiera sygnały dotyczące sytuacji panującej w układzie wydechowym i pozwala na osiągnięcie optymalnych warunków koniecznych do pracy konwertera.

Katalizatory nie są nowymi wynalazkami. Po raz pierwszy zawitały na rynku motoryzacyjnym w roku 1986. Na listę obowiązkowego wyposażenia pojazdów w Europie trafiły 7 lat później. Stało się to faktem w roku 1993, gdy na Starym Kontynencie zaczęła obowiązywać pierwsza norma emisji spalin Euro 1. Jeszcze dwie dekady temu katalizatory były montowane przede wszystkim pod podłogą pojazdu. Dziś ich lokalizacja jest nieco inna. Często pojawiają się zaraz za kolektorem wydechowym – w ten sposób szybciej osiągają temperaturę roboczą i szybciej zaczynają działać.

Warunki eksploatacyjne na jakie są narażone katalizatory nie są łatwe – oddziałuje na nie wysoka temperatura i wilgoć. Mimo wszystko okazują się one mało awaryjne. W sprawnej jednostce napędowej pozwalają na pokonanie często 200 czy nawet 250 tysięcy kilometrów. Po tym dystansie może dojść do naturalnego zużycia powłoki aktywnej katalitycznie. Skutek? Katalizator co prawda będzie wyglądał na sprawny. Przestanie jednak spełniać swoją rolę, a spaliny emitowane przez samochód staną się dużo bardziej toksyczne niż do tej pory.

Uszkodzony katalizator? Powodów może być kilka

Co decyduje o przedwczesnej awarii katalizatora? Tak naprawdę powodów może być kilka, z czego większość wynika z zaniedbań kierowcy. Po pierwsze wpływ na czas życia katalizatora mają uwarunkowania eksploatacyjne. Szybsza awaria konwertera może być wynikiem ciągłej jazdy w mieście, mechanicznego uszkodzenia o pokonywaną przeszkodę czy np. wjechania w głęboką kałużę. W ostatnim przypadku szybko schłodzony element przeżywa szok termiczny, w wyniku czego kurczy się jego obudowa. To prowadzi do zmiażdżenia wkładu.

Po drugie potężne znaczenie ma stan silnika. Źle wyregulowana instalacja gazowa, awaria układu zapłonowego lub odpalanie na pych mogą doprowadzić do tzw. wystrzałów w układzie wydechowym. A te są ekstremalnie groźne dla wewnętrznej struktury konwertera – mogą ją dosłownie rozerwać. Poza tym awaria jednostki napędowej powoduje podwyższenie temperatury skumulowanej w wydechu. Katalizator potrzebuje wysokiej temperatury. Jednak w takim przypadku ta może dochodzić do 1000 stopni Celsjusza!

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Awaria na drodze - co zrobić?

Uszkodzenie katalizatora ma kilka objawów. Podstawowym jest pojawienie się kontrolki check engine na tablicy zegarów. Długotrwałe wyświetlanie komunikatu serwisowego może doprowadzić do uruchomienia trybu awaryjnego, a tym samym ograniczenia osiągów silnika. Dodatkowo objawem jest m.in. wyraźne grzechotanie pojawiające się podczas jazdy w okolicy katalizatora czy zauważalnie zwiększone zapotrzebowanie na paliwo.

Brak katalizatora: uważaj na mechanika!

Trzecim i zdecydowanie największym zagrożeniem dla katalizatora są nieuczciwi mechanicy. Do tej pory w Polsce zdarzają się jeszcze przypadków, w których podczas wizyty warsztatowej spod auta w tajemniczych okolicznościach znika konwerter katalityczny. I warto zaznaczyć, że nieuczciwy warsztat nie ma łatwego zadania. Bo nie wystarczy samo usunięcie metalowej puszki. Konieczna jest też zmiana oprogramowania. Łatka systemowa oszuka sondę lambda i sprawi, że ta nie zareaguje wyrzuceniem kontrolki check engine na brak konwertera. Obecność katalizatora warto też sprawdzić podczas zakupu samochodu używanego – mógł być usunięty przez poprzedniego właściciela.

Brak katalizatora może być brzemienny w skutkach. Zarówno dla osadników zamontowanych w dalszym odcinku układu wydechowego, jak i samego kierowcy. Bo bez katalizatora samochód przestaje spełniać wymogi emisyjne. A to oznacza, że bardziej toksyczne spaliny docierają np. do delikatnego filtra cząstek stałych, a diagnosta nie może dopuścić tak zmodyfikowanego pojazdu do ruchu podczas badania technicznego.

Czemu mechanicy wymontowują katalizatory? Te są pełne metali szlachetnych, które z powodzeniem można z nich odzyskać. W efekcie w skupie za konwerter można uzyskać nawet kilkaset złotych. A dodatkowy zarobek jest szczególnie kuszący dla nieuczciwych mechaników. Za kilkaset złotych kierowca będzie miał jednak poważne problemy. Bo brak katalizatora skończy się nie tylko brakiem ważności badania technicznego czy odebraniem dowodu rejestracyjnego przez policję. Aby auto ponownie mogło legalnie pojawić się na drodze, właściciel auta musi ponownie zamontować osadnik. A ten niestety nie jest tani!

Brak katalizatora – ile kosztuje nowy?

Nowy katalizator można kupić przede wszystkim w autoryzowanych stacjach obsługi. Tam niestety ceny przyprawiają o zawrót głowy! Nowy konwerter może kosztować nawet 3 tysiące złotych. Gdy kierowca skorzysta z usług sklepu motoryzacyjnego, będzie mógł sporo zaoszczędzić. Zamienniki dedykowane starszym modelom kosztują już 800 złotych. Katalizatory do nowszych aut są wyceniane na 1500 złotych. Na rynku pojawiają się również konwertery uniwersalne. Ich trwałość jest ograniczona. W zamian charakteryzują się mocno atrakcyjną ceną. Ta waha się w przedziale 250 – 400 złotych.

Brak katalizatora oznacza naprawdę kosztowny wydatek. Dlatego kierowca dbając o swój budżet, powinien pilnować się w dwóch sytuacjach. Po pierwsze należy korzystać jedynie z usług zaufanego mechanika. Ten jest gwarantem uczciwie wykonanej usługi. Po drugie absolutnym must have jest skontrolowanie obecności katalizatora przed zakupem pojazdu. Ten musi się pojawić – w końcu jest standardem w Europie od roku 1993.

Tagi: jak działa silnik samochodowykatalizatorukład wydechowy
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.