zamknij
Fot. Materiały prasowe Audi

Być może Polacy od lat nie mają okazji pokazać motoryzacyjnego kunsztu w firmie działającej pod biało-czerwoną flagą, jednak w największych światowych markach spisują się wyśmienicie. Idealnym przykładem jest elektryczne Audi E-Tron Quattro. SUV zaprojektowany przez Kamila Łabanowicza trafi do produkcji.

Elektryczne Audi po raz pierwszy można było zobaczyć na żywo w roku 2015 podczas targów motoryzacyjnych we Frankfurcie. Później koncept wracał kilkukrotnie, a w tym został pokazany m.in. w zeszłym roku podczas Motor Show w Poznaniu. Od prezentacji minęły prawie dwa lata. W efekcie już wszyscy myśleli, że projekt został zdegradowany wyłącznie do roli pokazowego, a auto w wersji fabrycznej nigdy nie ujrzy światła dziennego. Aż do teraz, gdy okazało się że Niemcy zaczynają zbierać zamówienia na E-Tron Quattro.

Elektryczne Audi – pierwsze auta pojadą do Norwegii!

Jako pierwsi prawo złożenia zamówienia na auto mają Norwegowie. Aby w pierwszym szeregu stać się właścicielem elektrycznego Audi, razem z deklaracją trzeba wpłacić dealerowi sumę odpowiadającą kwocie 2900 dolarów. Czemu akurat w Norwegii wystartował program przedsprzedażowy? Tego dokładnie nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że E-Tron Quattro jest w stu procentach gotowy do seryjnej produkcji i ta powinna się rozpocząć już w przyszłym roku w Brukseli.

Na razie ciężko mówić o konkretach w przypadku elektrycznego Audi. Jeżeli jednak informacje techniczne pokryją się z danymi podawanymi w przypadku konceptu, właściciel nie powinien mieć powodów do narzekania. W założeniach model jest napędzany trzema agregatami elektrycznymi. Przy każdym z tylnych kół umieszczony został pojedynczy silnik. Przednia oś jest napędzana oddzielnym motorem. Tak skomponowany układ napędowy sprawia, że E-Tron Quattro korzysta z napędu na cztery koła.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Auto bez kierownicy - to nie jutro, to dziś zdaniem GM!

Elektryczne Audi będzie niezwykle silne. Jeżeli plany produkcyjne pokryją się z projektowymi, właściciel otrzyma możliwość dysponowania stadem 500 koni mechanicznych. A wysoka moc, musi przełożyć się na osiągi. Według plotek auto identycznie jak koncept może być w stanie osiągnąć pierwszą setkę już w 4,6 sekundy. Nieco mniej imponująco wypada prędkość maksymalna. Ta w przypadku elektrycznego Audi została określona na 210 km/h.

Audi E-Tron – nawet 500 km na ładowaniu

Audi E-Tron Quattro świetnie wypada również pod względem potencjalnego zasięgu. W pełni naładowane akumulatory w połączeniu z rozsądnym trybem jazdy powinny pozwolić na pokonanie nawet 500 kilometrów. A to dystans, w okolicy którego oscyluje najgroźniejszy konkurent – Tesla. Dostawcą baterii prawdopodobnie będzie LG lub Samsung. Zapas energii w ogniwach będzie można uzupełniać m.in. za pomocą wysokoprzepustowych stacji doładowujących.

Auto jest ważne na światowej arenie, ale także powinno wiązać się z ogromnym sentymentem dla kierowców znad Wisły. W końcu za projektem nadwozia stoi właśnie Polak. Kamil Łabanowicz od lat jest związany z niemiecką marką. Jak do tej pory E-Tron Quattro jest najważniejszym punktem w jego karierze zawodowej. Pomijając ekologiczny napęd, siłą modelu jest stylizacja. Proste linie połączone z nieskazitelną i niezwykle nowoczesną formą robią wrażenie. Przez to koncept jest trochę agresywny i bardzo elegancki.

Karoseria ma 4,88 metra długości oraz 1,93 metra szerokości. Mimo iż na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że Audi E-Tron Quattro ma nadwozie typu kombi, to nie do końca prawda. Według typologii niemieckiej marki fabryczna wersja błękitnego konceptu będzie funkcjonowała jako w pełni elektryczny SUV. A tak skonstruowana nomenklatura w zestawieniu z rosnącą popularnością samochodów ze zwiększonym prześwitem sprawia, że nowe Audi otrzymuje szansę naprawdę duży sukces sprzedażowy w Europie i na świecie.

Tagi: Audi E-Tron Quattroauto elektrycznepolski samochód
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.