zamknij
PORADNIKI

Youngtimery w które warto zainwestować – auta zagraniczne

Youngtimery w które warto zainwestować – auta zagraniczne | Autofakty.pl

Yountimery to stosunkowo młode auta zabytkowe zachowane w oryginalnym stanie. Niektórzy uznają, że są to modele wyprodukowane w latach 70-tych, 80-tych, a nawet na początku 90-tych XX w. Większość youngtimerów wpisuje się w jeszcze jedną definicję, a mianowicie pojazdu zabytkowego, który (zgodnie z zapisami polskich przepisów ubezpieczeniowych) jest pojazdem mającym przynajmniej 25 lat, nie jest produkowany od 15 lat i posiada minimum 75 % oryginalnych części.

Jak wynika z powyższych opisów, youngtimery to samochody, które stosunkowo niedawno zniknęły z salonów sprzedaży i starsi kierowcy na pewno będą je pamiętać z czasów swojej młodości. Dlatego też popularność youngtimerów w Polsce rośnie z roku na rok. Jedni widzą w tym dobrą lokatę kapitału, inni mają sentyment do maszyn, które kiedyś mogli jedynie oglądać na ulicach. Istnieje również taka grupa kupujących, która chce na takich młodych klasykach zarobić.

Wielbicieli youngitmerów można podzielić również na pasjonatów np. polskiej motoryzacji, miłośników niemieckich samochodów, amerykańskich klasyków czy włoskich i angielskich piękności lub francuskiej motoryzacyjnej elegancji i ekstrawagancji.

Posiadaczem wymarzonego youngtimera można się stać już za około 3000 zł jeżeli interesuje nas np. Citroen CX. Górna granica, jeżeli chodzi zakup młodego klasyka, praktycznie nie istnieje. Za 25-letnie Ferrari lub inną egzotyczną markę zapłacimy bowiem majątek.
W artykule tym podamy przykłady całkiem młodych klasyków, które dobrze rokują na przyszłość jeżeli chodzi o wzrost wartości, ale nie zrujnują naszego budżetu.

VW Scirocco, VW Corrado, VW Golf GTI

Na początek opiszę przykłady popularnych u nas samochodów zza zachodniej granicy. Jeżeli myślimy o niemieckiej motoryzacji, od razu na myśl przychodzi nam Volkswagen. Firma ma na swoim koncie kilka ciekawych modeli, które teraz – gdy osiągnęły status młodych klasyków – szybko znikają z rynku (o ile są w dobrym i oryginalnym stanie). Na pewno będzie tak z Golfem I w wersji Cabrio lub GTI. Szczególnie atrakcyjny jest drugi z modeli – uznawany za protoplastę hothatchy oraz niedościgniony wzór lekkości, prowadzenia i osiągów w przystępnej cenie. Niestety bardzo ciężko jest obecnie znaleźć egzemplarz, który wcześniej nie był poddawany modyfikacjom.

Dlatego teraz ceny za oryginalnego GTI zaczynają się od 20 tys. zł za model do renowacji. Za to Golfa I w wersji standardowej z połowy lat 70-tych kupimy już za połowę tej kwoty i będzie to egzemplarz w dobrym stanie technicznym.

Bardzo dobrze rokującymi youngtimerami spod znaku VW są modele Scirocco oraz Corrado. Poszukiwane są szczególnie wersje limitowane (np. Scirocco II GT), za które zapłacimy cenę zbliżoną do Golfa MK1 GTI. Jeżeli chodzi o młodsze coupe czyli Corrado, to najbardziej poszukiwana, najrzadsza i zyskująca największą wartość jest wersja z mechanicznym kompresorem – model G60. Auto wyposażone w silnik o pojemności 1.8 litra dysponowało mocą 160 KM. Jeszcze mocniejszym wariantem ładnego coupe była odmiana VR6, wyposażona w 6 cylindrowy, widlasty silnik o pojemności 2.9 l i mocy aż 190 KM. Za Corrado G60 trzeba obecnie zapłacić powyżej 20 tys. zł. Wersje VR6 w przyzwoitym stanie kosztują minimum 30 tys. zł. Warto zaznaczyć, że ceny tych aut z roku na rok rosną i na pewno na razie tendencja nie zacznie się odwracać.

Plusem posiadania youngtimera spod znaku Volkswagena jest dobra dostępność części zamiennych oraz ich rozsądne ceny. Co więcej, pomocy w renowacji czy przy naprawie podstawowych awarii można szukać na wielu forach internetowych i grupach dyskusyjnych miłośników klasycznych VW.

Mercedes W201, Mercedes W124

Jeżeli interesują was większe i wygodniejsze pojazdy, możecie zwrócić uwagę na solidne modele ze stajni Mercedesa, takie jak 190 (W201) lub W124. Modele te są jeszcze używane na co dzień przez wielu zmotoryzowanych, mimo wszystko zakup oryginalnego egzemplarza w nienagannym stanie nie będzie prosty. Również miłośnicy BMW zakochani np. w serii 3 typu E30 bardzo dobrze wiedzą o tym, że zakup tego modelu jest dobrą lokatą kapitału, a ładnie zachowane egzemplarze sprzedają się „na pniu” za wysokie kwoty. Dziś często za bawarskiego sedana trzeba zapłacić ponad 20 tys. zł, choć jeszcze niedawno nie był wart nawet połowy tej kwoty.

Porsche 924, 944 lub 928

Dla kolekcjonerów z „grubszym” portfelem w ofercie niemieckich producentów mamy też całą gamę modeli Porsche, które – jak pokazuje doświadczenie – szybko zyskują na wartości. Chodzi o modele 924, 944 lub 928 produkowane we współpracy z VW, wyposażone w rzędowe bądź widlaste silniki. Oczywiście największe zainteresowanie dotyczy wersji limitowanych i najmocniejszych, takich jak Turbo lub S. Mogą być nawet 2-krotnie droższe od standardowych. Mimo wszystko zachowane w oryginalnym stanie i z udokumentowaną przeszłością, stanowią bardzo dobrą lokatę kapitału.

Ceny Porsche z lat 80-tych zależą przede wszystkim od stanu i oryginalności. Porsche 924 można kupić już za 10 tys. zł. Będzie to jednak egzemplarz do kapitalnego remontu, który pochłonie sporo czasu i pieniędzy. Modele 944 i 928 są jeszcze droższe. Ich zakup to wydatek minimum 30 tys. zł w przypadku wyboru auta wymagającego renowacji.

Peugeot 205 GTI, Peugeot 504 coupe, Citroena CX

Jeżeli gustujemy w samochodach np. włoskich lub francuskich marek i chcemy zacząć przygodę z youngtimerami, to również znajdzie się sporo modeli, w które warto zainwestować. Przykładem może być kolejny, legendarny hothatch z lat 80-tych. Chodzi oczywiście o Peugeota 205 GTI. Ten pocieszny maluch wyposażany był w silniki benzynowe 1.6 lub 1.9 litra o mocach od 105 do 130 KM, co przy wadze poniżej 900 kg pozwalało rozpędzić auto do setki w poniżej 8 sekund! W latach 1983 – 1998 łączna ilość wszystkich wyprodukowanych modeli Peugeota 205 wyniosła aż 5,3 mln, z czego 330 tys. egzemplarzy to wersje GTI. Niestety do dziś nie przetrwało za wiele gorących hatchbacków z Francji. Znalezienie zadbanego egzemplarza to zatem nie lada sztuka.

W związku z tym ceny tych modeli mocno rosną i za egzemplarz w średnim stanie zapłacimy powyżej 20 tys. zł. Za zadbany model sprzedawca może sobie życzyć nawet 40 – 50 tys. zł.

Osoby szukające większego bądź bardziej szykownego auta, mogą rozważyć zakup np. pięknego Peugeota 504 coupe czy Citroena CX w jednej z limitowanych wersji. W modelu 504 coupe można zakochać się od pierwszego wejrzenia. W końcu został zaprojektowany przez Pininfarinę i był produkowany we Włoszech. W sumie montownie opuściło zaledwie 14,5 tys. egzemplarzy. W związku z tym nie jest łatwo znaleźć francuskie coupe na kartach polskich portali ogłoszeniowych.

Koszt zakupu zadbanego Peugeota 504 coupe to nawet 70 tys. zł, ale auto do renowacji kupimy już za 25 tys. zł.

Fiat 124 Spider lub X1/9, Lancia Beta Coupe, Alfa Romeo Spider lub Sprint

Włoska motoryzacja również jest pełna ciekawych, pięknych i niekoniecznie niezawodnych modeli, które są coraz bardziej poszukiwane i doceniane. Przykładów jest naprawdę wiele, a wspomnieć wystarczy choćby Fiat 124 Spider lub X1/9, Lancię Beta Coupe czy Alfę Romeo Spider lub Sprint. Wszystkie te modele są przepiękne i chętnie kupowane przez miłośników starej motoryzacji. Nabywając włoską perełkę jedno trzeba jednak zrozumieć. Nie będzie łatwo znaleźć kompletny, w stu procentach sprawny i niepordzewiały model. W latach 70 i 80-tych firmy z Italii nie słynęły z najwyższej jakości wykonania ani dobrych zabezpieczeń antykorozyjnych. Ich samochody rekompensowały jednak braki sylwetką, właściwościami jezdnymi i dźwiękiem silników.

Wszystkie wspomniane powyżej włoskie modele można bez problemu znaleźć w Polsce, a ceny jeżdżących modeli w przeciętnym stanie technicznym zaczynają się od 20 tys. zł i stale rosną.

Za dobrze utrzymany egzemplarz trzeba wydać jednak znacznie więcej. Ale pieniądze powinny stracić znaczenie. W końcu prawdziwy pasjonat motoryzacji musi mieć w swoim garażu minimum jedno włoskie auto.

Jaguar XJ, Jaguar XJS, Triumph Spitfire, Mini Cooper

Miłośnicy angielskiej motoryzacji szukający youngimera mają spory wybór. Na ich celowniku może się znaleźć klasyczna limuzyna typu Jaguar XJ lub duże i wygodne coupe z serii XJS. Do 30 tys. zł kupić można również typowego sportowego roadstera jakim jest Triumph Spitfire lub kultowego Mini Coopera. Jaguara kuszą olbrzymimi silnikami V12 pod maską, ale odstraszają kosztami naprawy i utrzymania. Rozsądniej zatem skupić się brytyjskich kotach napędzanych motorami rzędowymi. Są one bardziej ekonomiczne i dużo tańsze w zakupie.
Samochody z brytyjskim rodowodem nie zyskują na wartości równie dynamicznie, jak np. niektóre niemieckie lub włoskie klasyki. Na pewno na nich nie stracimy, a decydując się na wiekowy już angielski wóz sportowy otrzymujemy jako dodatek świetne właściwości jezdne.

Kupując limuzynę z lat 70-80-tych otrzymacie świetnie wyposażone i wygodne auto, o pięknej, ponadczasowej sylwetce i dobrych osiągach. Warto jednak pamiętać o tym, że koszty utrzymania czy ceny części zamiennych będą na pewno wyższe niż np. do popularnego VW Golfa MK1.

Datsun 270Z, Subaru Impreza WRC, Mitsubishi Lancer EVO, Toyota Supra MR2, Suzuki Samurai, Hondę CRX

Japońska motoryzacja na przełomie lat 70 i 80 przeżywała prawdziwy rozkwit. Japońscy konstruktorzy skupiali się wówczas na małych i niezawodnych samochodach, które szybko podbiły świat przede wszystkim za sprawą atrakcyjnej ceny. Wielka japońska czwórka czyli Honda, Toyota, Nissan i Mitsubishi – pomijając rozsądne wozidełka – wypuściła też na rynek w tym czasie wiele interesujących modeli, które już teraz uchodzą za kultowe i szybko zyskują na wartości.
Warto wspomnieć chociażby Datsuna 270Z, Subaru Imprezę WRC, jej konkurenta Mitsubishi Lancera EVO, Toyotę Suprę i MR2 czy Suzuki Samuraja lub Hondę CRX. W Polsce jest cała rzesza pasjonatów tylko i wyłącznie japońskiej motoryzacji, a ładnie zachowane modele z lat 70 i późniejszych sprzedają się praktycznie na pniu. Największą popularnością cieszą się sportowe auta tylnonapędowe (niekoniecznie przerabiane do driftu).

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Jaka głębokość bieżnika opony zimowej?

Na miano pełnoprawnych yougtimerów zasługują też samochody wygrywające rajdy w latach 90-tych – mowa głównie o Lancerach i Imprezach z pierwszych lat produkcji. Na miano kultowych zapracowało też wiele japońskich terenówek, jak choćby Suzuki Samurai, Toyota Land Cruiser czy Nissan Patrol. Co ciekawe, przypadek tych aut jest o tyle ciekawy, że na ogół wersje sprzed 40 czy 50 lat nie stoją w garażach kolekcjonerów, a cały czas są używane do pokonywania bezdroży. Japońskie klasyki z całą pewnością nie są tak wyrafinowane jak ich europejskie odpowiedniki, jednak nadrabiają braki prostą technologią i bezawaryjnością.

Miłośników japońskich marek przybywa szczególnie jeżeli chodzi o youngtimery. Mimo wszystko klasyczne Hondy, Toyoty czy Suzuki nie mogą się jeszcze pochwalić tak szerokim gronem fanów jak modele ze Starego Kontynentu czy USA.

Ceny poszukiwanych klasyków z Japonii stale rosną i trudno podejrzewać, że ta tendencja w najbliższych latach może się zatrzymać. Youngtimery z Kraju Kwitnącej Wiśni spokojnie mogą się zatem stać pomysłem na inwestycję kapitału.

Podsumowanie

Moda na zakup młodego klasyka przyszła z Zachodu i bardzo dobrze przyjęła się w Polsce. Wielu młodych kierowców decyduje się na zakup youngtimera, chcąc wyróżnić się z tłumu monotonnych, nowoczesnych pojazdów. Są też tacy, którzy robią to z pasji i miłości do starej motoryzacji.
Zakup youngimera podyktowany jest przeważnie głosem serca, a auta coraz częściej są używane głównie na weekendowe przejażdżki lub do udziału w zlotach samochodów klasycznych. Mają przede wszystkim cieszyć swoich właścicieli, a kwestia ewentualnego zysku przy odsprzedaży schodzi często na dalszy plan. Naturalnie jest spora grupa kupujących, którzy na modzie na youngtimery robią dobry interes. To jednak nic złego, szczególnie że przy okazji osiągany jest inny cel – młode klasyki są utrzymywane w dobrej kondycji, a w ten sposób nie grozi im ani motoryzacyjne wyginięcie, ani zepchnięcie na margines.

Tagi: auta klasyczneyoungtimer
Izabela Kural

Autor Izabela Kural

Młoda, ambitna, pełna pomysłów dziennikarka motoryzacyjna, która chce obalić mit, że motoryzacja i płeć piękna nie idzie w parze. Zamiłowanie do motoryzacji zdobywałam w czasie studiów na Politechnice Krakowskiej na Wydziale Mechanicznym, interesuje mnie tematyka BRD, Automotive design, Off – road, oraz klasyki. Marzę o zakupie włoskiej perełki